…naprawdę się do mnie ta muzyka wróciła ostatnio…
ankieta na dziś…
Czy można uciec od problemów? Czy zmiana miejsca zamieszkania może spowodować, że od nich się uwolnimy? Albo przynajmniej przestaną nas one dręczyć? Czy fizyczna zmiana miejsca pozwala przynajmniej symbolicznie coś zostawić za sobą, czy też nieważne, gdzie, ale męczyć nas coś może gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli?
Ja sądzę, że od niektórych problemów w jakiś sposób ucieczka jest możliwa. Na przykład opuszczenie miejsca, w którym są osoby, które źle na nas działają, ale nie wiem, czy tych większych problemów, które nosimy w sobie, nie przenosimy z miejsca na miejsce, jak zbyt zapakowaną walizkę…
ostatnio rozkoszuję się tym…
to znaczy wróciłam do muzyki z jednego z moich ulubionych filmów, czyli "Wielkiego Błekitu"…Trochę ją zapomniałam, a tu się okazuje, że upływ czasu nie zmienia mojego odbioru. W dodatku mam z nią związane fajne wspomnienia z młodości durnej i chmurnej, kiedy to miało się nadzieję, że życie zaoferuje człowiekowi tylko to, co najlepsze. Potem zweryfikowało się swoje nadzieje…
