blogi książkowe…

blogowisko, jak to blogowisko. Trafić tu można na nic ale i wyszukać można prawdziwe perełki.
Blogi mają też jeszcze jedną niewątpliwą zaletę. W jakiś sposób łączą ludzi o podobnych zainteresowaniach, którzy w rzeczywistości nigdy by się nie spotkali.
I tak na przykład swego czasu nawet popełniono zdaje się artykuł o "szafiarkach", czyli dziewczynach, które na swoich blogach zajmują się zagadnieniem mody, ujętym w ten, czy inny sposób, na ogół same mające wiele radości z zabawą z ubraniami, tworząc coś nie tylko modnego, ale przede wszystkim oryginalnego.
Ja zaś skupię się na innej grupie blogowiczów, a mianowicie moli książkowych.
Zauważcie, jak niemało jest nas, dla których książki stanowią coś istotnego w ich życiu. Ku mojej radości coraz więcej osób zaczyna prowadzić blogi książkowe, czy to takie, na stronach których między innymi o książkach piszą (jak ja, która poruszam nie tylko tematykę lektury). Zauważyłam, że tworzy się coś w rodzaju "klanu", osoby zaglądające na jakiś blog zauważają nowe adresy, zaczyna się wzajemne odwiedzanie i komentowanie. Bardzo mi się to podoba. Sama z radością znajduję nowe książkowe adresy blogowe i jest mi miło, jeśli ktoś wpada do mnie z rewizytą a najprzyjemniej, kiedy zostaje na dłużej:)
Podoba mi się też, kiedy dana książka zaczyna być poszukiwana przez blogowiczki i czytana, wtedy można porównać recenzje tej samej książki przez pryzmat spojrzenia na nią tak wielu osób. Tak właśnie dzieje się obecnie z książką "Sztuka bycia Elą" Johanny Nilsson, która odnoszę wrażenie, zaczęła żyć własnym życiem i dobrze, bo tak właśnie powinna działać na nas dobra lektura……..
Miło jest wiedzieć, że jest nas naprawdę sporo i to w czasach, kiedy opowiada się, że tak mało ludzi czyta książki.
Blogowe książki przekonują mnie, że nie jest tak źle, jak się mówi;)
A nawet jeśli, to nie zauważam tego, dzięki innym , którzy jak ja uwielbiają czytać….

Duffy…

muzycznie, dzięki uprzejmości Spacerka, mogę się ostatnio wsłuchiwać w piosenki Duffy. Już chyba wszyscy przede mną ją słyszeli, ja, jak się okazuje, też, ale nie wiedziałam, że to, co leci w radio i mi się podoba, to właśnie ta pani śpiewa. Jej płyta bardzo mi podpasowała, jest w sam raz na letnie dni i wieczory.

Miłego słuchania…