Wystaliśmy się po bilety z godzinę. Co akurat miało miejsce podczas dnia, kiedy lało. A my staliśmy po owe bilety na zewnątrz tę godzinę, coby była jasność;) Wszystkie prognozy pogody netowe na dzień ten zapowiadały "przelotne deszcze". Jak to się nazywało przelotny deszcz, to ja nie wiem, jak wygląda, jak prognozy zapowiadają obfite opady. Jednym słowem lało. To był dzień ostatni, na który zaplanowaliśmy sobie owo muzeum właśnie, jak i zakupy popołudniu i wierzcie mi, zwiedzanie piechotą sensu by nie miało. Samo muzeum ma kolekcję rzeźb na dworze, więc w pewnej chwili jakieś 10 czy 15 minut spędziliśmy pod daszkiem chroniącym jedną z kolekcji, bo nie było sensu wyłażenia na ulewę. Brrrr…w Paryżu kiedy pada, to leje, bez dwóch zdań.
I nawet słynny "Myśliciel" wydaje się wtedy jakiś bardziej zamyślony, melancholijny?









