minione…

…2 tygodnie znowu pozwoliłam zawładnąć swojemu wewnętrznemu stresowi, złym myślom i obawom. Znowu, jak ohydne karaluszyska, wylazły z podświadomości obawy, smutki, zadawnione żale, których się kiedyś tam nie wyjaśniło i jak się okazuje, uwierają z biegiem czasu jeszcze bardziej…
W zamartwianiu się na zapas i tak zwanym niepotrzebnym jestem absolutnym mistrzem. Czuję, że mało kto jest w stanie mnie przebić w tej dziedzinie.
Mam nadzieję, że lipiec przyniesie mi tak potrzebne mi wewnętrzne ukojenie i po prostu spokój…