smakowity stosik;)

Wszystkie znajome książkomaniaczki na swoich blogach książkowych prezentowały już przynajmniej jeden stosik (co poniektóre nęcą co i rusz;), przyszła więc kolej na mnie. Jak widać, od sasa do lasa, czyli do wyboru do koloru. Na wierzchu "Echo winy", która to książka już zaczęta, bardzo mnie wciągnęła, dziś po spacerze zaległam na balkonie i czytałam, czytałam, czytałam, bardzo interesująca…

kolekcja filmowa w „Viva!”.

Po obejrzeniu "Babel", który można było nabyć wraz z "Vivą!" informuję, że będą jeszcze trzy według mnie ciekawe filmy w tej kolekcji. Już 26 czerwca -"Królowa", potem odpowiednio 10 lipca-"Kopia mistrza" i 24 lipca-"Malowany welon", z czego mnie kusi "Królowa" i "Malowany welon" właśnie. Może ktoś skorzysta z tej informacji i też wzbogaci swoją filmotekę.

„Babel”. Reż. Alejandro Gonzalez Inarritu.

Jak w przy budowie wieży Babel, kiedy okazało się, że brak porozumienia , niemożność dogadania się w różnych językach torpeduje prace i wysiłek, tak w w filmie "Babel" reżyser udowadnia nam, jak bardzo, nawet mówiąc tymi samymi językami, nie potrafimy się porozumieć.
Reżyser "Amorres Perros" i "21 gramów" (oglądałam z tych dwóch tylko "21 gramów") przedstawia w swoim najnowszym filmie kilka zdawałoby się z początku niepowiązanych ze sobą historii.

Amerykańskie małżeństwo w Maroku podczas swojej wyprawy staje się atakiem początkowo branym za atak terrorystyczny, głuchoniema japońska nastolatka, która nie potrafi dogadać się z własnym ojcem po traumatycznych przeżyciach rozpaczliwie poszukuje akceptacji, dwójka marokańskich chłopców, ktorych kusi i nęci strzelanie karabinem nabytym przez ich ojca, a także meksykańska niania, która pracuje nielegalnie od 16 lat w Stanach, opiekując się dwójką dzieci amerykańskiego małżeństwa. Jak się szybko zaczynamy orientować wszystkich tych ludzi coś będzie łączyć, ich losy splączą się w ten, czy inny sposób , aby w pewnym momencie, jak owa przysłowiowa strzelba, która musi wybuchnąć w ostatnim akcie przedstawienia, wystrzelić właśnie. Z tym, że w filmie strzał pada na prawie samym jego początku, a potem poznajemy stopniowo historie wszystkich osób biorących udział w dramacie, i zaczynamy powoli rozplątywać sznurki, natrafiając na supełki, czyli miejsca, gdzie ich losy się splatają…
I tak, jak przy budowie wieży Babel, okazuje się, że brak słów, niemożność porozumienia się stanowi dla wszystkich tych ludzi problem…
Mam jednak wrażenie, że reżyser (celowo) nie zamyka filmu ponuro. Zdecydowanie daje nam nadzieję. Owszem, pewne sprawy uległy zmianie na zawsze, coś stało się nieodwracalnego, ale dla większości z nich jest jednak nadzieja, nadzieja na to, że uda się ich relacje naprawić.
Z tym, że jak się okazuje, czasem potrzeba jest im naprawdę mocnego "wystrzału" aby zrozumieć to, co jest w ich życiu najważniejsze, i czego powinni się trzymać, aby się nie zagubić i nie zniszczyć wzajemnych relacji…
Mnie się film podobał i tym, którzy nie widzieli-polecam.