Już kiedyś pisałam, że polubiłam Olgę Riazancewą, która jest bohaterką książek Tatiany Polakowej. Nie jest to "grzeczna dziewczynka", która idzie do nieba, a raczej "niegrzeczna,która idzie tam gdzie chce". Swego czasu Oldze podwinęła się trochę noga w drodze do bycia ideałem, i gdzieś po drodze skręciła, zaplątując się pewne układy. Jak napisałam na forum Kryminały i Sensacje, coś mi wygląda na to, że w Nowej Rosji jest masa przedziwnych układów, powiązań, które chyba nawet nam, mającym w Polsce przedziwne powiązania pomiędzy zdawałoby się wzajemnie wykluczającymi się organizacjami , wydać się musi skomplikowane.
Tak, czy siak, Olga Riazancewa prowadzi kolejne dochodzenie, tym razem rzecz zaczyna się od wieczoru, kiedy Olga podwozi dwóch młodych chłopaków, z ktorych jeden z nich zostawia u niej w aucie przypadkowo aparat fotograficzny i kiedy Olga jedzie oddać właścicielowi jego własność okazuje się, że nie ma już co się tak spieszyć. Chłopak nie żyje.
To chyba najbardziej mroczna z książek Polakowej, która dotąd została u nas wydana. Podobny temat w jednym ze swoich kryminałów poruszyła kiedyś Marinina i pamiętam, że wtedy mimo, że czytałam go na rozgrzanej słońcem plaży, a dookoła cykały cykady, to nie byłam w stanie pozbyć się wszeogarniającego mnie wtedy uczucia zimna z przerażenia, do czego są w stanie ludzie.
W "Wielki seks w małym mieście" jest podobnie. Zastanawiałam się podczas lektury, czy nie jest tak, że bogacące się społeczeństwo jest skazane z góry na zafascynowanie przez niektóre jednostki najbardziej zboczonymi przyjemnościami i brutalnym zaspokajaniem ich ohydnych instynktów…
W książce po raz kolejny Oldze przyjdzie zmierzyć się z pozornie porządnym społeczeństwem a raczej jego przedstawicielami, po drodze coś niecoś znowu zakotłuje się w jej życiu prywatnym, aby na koniec stwierdzić, że jej najlepszym przyjacielem jest jamnik Saszka…
Wiem, że książki Polakowej nie wszystkim się podobają. Ja jednak je lubię, tak, jak lubię samą bohaterkę, może właśnie za to, że nie jest aniołkiem, który powoduje, że człowiek czuje się wiecznie gorszy;)
UPDATE:
Polecam recenzję tej samej książki napisaną przez Nuttę:
http://niecodziennikliteracki.blox.pl/2008/06/Duzi-chlopcy-sie-bawia.html
bardzo lubię patrzeć, jak różne rzeczy wychwytujemy czytając te same książki, na co piszący recenzję zwrócił uwagi a co może nam umknęło. Poza tym, jest to po prostu świetnie napisana recenzja;)
