radością z książkowego smaczku, który właśnie zaczęłam. Dziś odebraliśmy przesyłkę merlinową i oprócz kolejnych midsomerków (będzie co oglądać;) to doszła do mnie kolejna książka Amelie Nothomb (ci, co dłużej czytają mój blog wiedzą, że bardzo lubię jej książki, szczególnie te , których akcja dzieje się na wschodzie), i właśnie ta pod tytułem "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" dzieje się w Japonii, po powrocie autorki tam po szesnastu latach bodajże, kiedy to wróciła po dzieciństwie w Japonii spędzonym. Poczucie humoru, dystans do siebie, ta lekka ironia, to wszystko powoduje, że nie mam ochoty wypuszczać książki z rąk. Szkoda, bo niestety, jak jej wszystkie książki, ta jest cieniutka i zapewne szybko ją skończę:)
