…czyli najbardziej rozwalające Was, rozbawiające, rozzłaszczające tak zwane "złote prawdy", które słyszeliście w życiu, i które, w Waszej opinii brzmią bezsensownie, idiotycznie, ogólnie mówiąc, nie zgadzacie się z nimi.
Ja znam takich parę. Wszystkie brzmią co najmniej zakłamanie (w mojej opinii) albo są po prostu durnowate.
A oto one:
1. Pieniądze szczęścia nie dają. Tiaaaa. Ten, kto na to wpadł posiadał zapewne niezłe konto i dobra ziemskie. Owszem, za pieniądze nie kupi się ani miłości ani zdrowia, ale dziwnym trafem bardzo one w życiu pomagają. I nie boję się stwierdzić, że wolę ich mieć więcej, niż mniej.
2. Cierpienie uszlachetnia. Naprawdę? Kogo? Bo nie zauważyłam. Ktoś, kto to z kolei wymyślił był chyba albo pod wpływem jakichś nielegalnych środków albo bardzo niewyspany, bowiem oględnie mówiąc, to jedna wielka bzdura. Zamiast setek ludzi szlachetnych, tych którzy w ten czy inny sposób zostali dotknięci cierpieniem widzę ludzi smutnych, w depresyjnych nastrojach, załamanych, złych, buntowniczych , zgorzkniałych , apatycznych albo zupełnie innych od tych, których znałam.
3. Jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył. Z cyklu złote przysłowia pszczół. Niby racja, a jest jakieś takie, no, aż nazbyt truistyczne;)
A Wy? Znacie jakieś powiedzonka, które wyprowadzają Was z nerwów mądrością inaczej swej treści?
Bo jak sobie coś jeszcze przypomnę, to dopiszę…
No i dzięki By_babce, przypomniało mi się kolejne. Drogą skojarzenia do szklanki wody, co to ją dziecię na starość ma podawać.
Kolejna złota myśl:
Prawdziwa kobieta spełnia się dopiero wtedy, gdy zostaje matką. Bez dyskusji;)


