z cyklu ankieta…

…czyli najbardziej rozwalające Was, rozbawiające, rozzłaszczające tak zwane "złote prawdy", które słyszeliście w życiu, i które, w Waszej opinii brzmią bezsensownie, idiotycznie, ogólnie mówiąc, nie zgadzacie się z nimi.
Ja znam takich parę. Wszystkie brzmią co najmniej zakłamanie (w mojej opinii) albo są po prostu durnowate.
A oto one:

1. Pieniądze szczęścia nie dają. Tiaaaa. Ten, kto na to wpadł posiadał zapewne niezłe konto i dobra ziemskie. Owszem, za pieniądze nie kupi się ani miłości ani zdrowia, ale dziwnym trafem bardzo one w życiu pomagają. I nie boję się stwierdzić, że wolę ich mieć więcej, niż mniej.

2. Cierpienie uszlachetnia. Naprawdę? Kogo? Bo nie zauważyłam. Ktoś, kto to z kolei wymyślił był chyba albo pod wpływem jakichś nielegalnych środków albo bardzo niewyspany, bowiem oględnie mówiąc, to jedna wielka bzdura. Zamiast setek ludzi szlachetnych, tych którzy w ten czy inny sposób zostali dotknięci cierpieniem widzę ludzi smutnych, w depresyjnych nastrojach, załamanych, złych, buntowniczych , zgorzkniałych , apatycznych albo zupełnie innych od tych, których znałam.

3. Jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył. Z cyklu złote przysłowia pszczół. Niby racja, a jest jakieś takie, no, aż nazbyt truistyczne;)

A Wy? Znacie jakieś powiedzonka, które wyprowadzają Was z nerwów mądrością inaczej swej treści?
Bo jak sobie coś jeszcze przypomnę, to dopiszę…

No i dzięki By_babce, przypomniało mi się kolejne. Drogą skojarzenia do szklanki wody, co to ją dziecię na starość ma podawać.
Kolejna złota myśl:
Prawdziwa kobieta spełnia się dopiero wtedy, gdy zostaje matką. Bez dyskusji;)

Muzeum Rodina.

Wystaliśmy się po bilety z godzinę. Co akurat miało miejsce podczas dnia, kiedy lało. A my staliśmy po owe bilety na zewnątrz tę godzinę, coby była jasność;) Wszystkie prognozy pogody netowe na dzień ten zapowiadały "przelotne deszcze". Jak to się nazywało przelotny deszcz, to ja nie wiem, jak wygląda, jak prognozy zapowiadają obfite opady. Jednym słowem lało. To był dzień ostatni, na który zaplanowaliśmy sobie owo muzeum właśnie, jak i zakupy popołudniu i wierzcie mi, zwiedzanie piechotą sensu by nie miało. Samo muzeum ma kolekcję rzeźb na dworze, więc w pewnej chwili jakieś 10 czy 15 minut spędziliśmy pod daszkiem chroniącym jedną z kolekcji, bo nie było sensu wyłażenia na ulewę. Brrrr…w Paryżu kiedy pada, to leje, bez dwóch zdań.
I nawet słynny "Myśliciel" wydaje się wtedy jakiś bardziej zamyślony, melancholijny?