A wracając z Paryża czytałam z Agatą wywiad w którymś z czytadeł (Vivie! lub Gali, nie pomnę teraz), w którym pisała, że zajście w ciążę ją zaskoczyło i że to przełożyło pierwotny termin przeszczepu. Szczerze, to już na zdjęciach wyglądała, jak śmierć na chorągwi;(no, ale nawet się nie zdziwiłam, ciąża przy stanie jej zdrowia nie była pewnie wskazana…
Ale strasznie przykre, że ta historia nie ma happy endu. I mimo, że żal mi wszystkich Jej bliskich, rodziców, rodziny, Męża, przyjaciół, to najbardziej żal mi jej córeczki……..
http://www.sport.pl/siatkowka/1,65111,5276495,Agata_Mroz_nie_zyje.html
UPDATE:
to o ten wywiad, jak się okazało w Vivie! mi chodziło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80280,5277901,Dwa_kilogramy_szczescia.html


