Przedziwna, przedziwna książka. Zdecydowanie z gatunku tych "niepokojących". W dodatku ta wydana w Hiszpanii w 1944 roku książka jest również z gatunku tych, o których trudno jest mi coś napisać. Pewnie właśnie dlatego, że jest taka inna od tych, które zwykle czytam.
"Złuda" to książka, która niby posiada akcję, ale jednak w większość operuje takimi, jak ja to nazywam, "gęstymi" zdaniami, które tworzą niezwykłą atmosferę książki. Atmosferę mroczną, przytłaczającą, może to atmosfera siedząca w czyjejś podświadomości? Jakiś inny, drugi świat rozgrywający się w głowie bohaterki opowieści?A opowieść jest o młodziutkiej, pełnej oczekiwań wobec życia i przyszłości dziewiętnastoletniej Andrei, która przybywa z prowincji hiszpańskiej do Barcelony i tam w mieszkaniu rodziny jej matki ma zatrzymać się na czas studiów. Ciemne, zaniedbane i ponure mieszkanie przy ulicy Aribau zamieszkuje galeria dość niezwykłych postaci. Są to osoby tajemnicze, skryte, wydają się nic do końca nie zdradzać, trzymać w rękach sznurki pozwalające rozwiązać jakieś tajemnice z przeszłości. W dodatku wydają się tak dziwne i niesamowite, że aż niemożliwe do zaistnienia a jednak, to wśród nich przychodzi Andrei zamieszkać. W dodatku ze świadomością, że nie jest tu do końca mile widzianym gościem, a przynajmniej nie dla wszystkich mieszkańców.
W mieszkaniu tym w ciemościach i ponurych zakamarkach toczy się bardzo burzliwe życie, pełne niezrozumiałych dla dziewczyny kłótni i wielkich nie do okiełznania namiętności, które w pewnym momencie opuszczą nawet granice mieszkania i sięgną swymi mackami w kierunku kogoś, kogo Andrea pozna w chwili, kiedy stwierdzi, że musi wyrwać się mentalnie z tego domu i zacznie zacieśniać kontakty z równieśnikami na studiach. Andrea będzie też chciała wyrwać się czasem z domu ale atmosfera Barcelony lat czterdziestych też nie jest odmalowana w najjaśniejszych barwach…
Książka to, jak już wspomniałam niezwykła z gęstym klimatem, który wydaje się tak gęsty, iż można by go kroić nożem. A mimo to a może właśnie dlatego, jest jak narkotyk, wciąga, nie można się od niej oderwać. Podczas lektury walczyły we mnie dwa przeciwstawne uczucia, potwornego przygnębienia i smutku, a także wielkiej namiętności, by czytać dalej, by dowiedzieć się, co stanie się na następnej stronie.
Wiem, że ta książka nie spodoba się każdemu. Jednak tym, którzy lubią takie klimaty niedopowiedzeń, tajemniczości, czasem aż wydające się być przerysowanymi, dotykającymi głębokich uczuć i myśli, mogę ją śmiało polecić.
