Finetka miała jednak (niestety) rację i szykuje się od poniedziałku bezterminowy strajk poczty polskiej. Miałam jeszcze resztki nadziei, że się uda ominąć, ale chyba nie. W związku z tym pewnie trzeba będzie pewnie osobiście poleźć do US, bo po co ma się gdzieś zagubić papier z PiTem. Niby wiadomo, że wysyła się poleconym, ale jeśli będzie strajk, a tym bardziej bezterminowy, jak straszą pocztowcy, to przecież zrobi się oględnie mówiąc i nie przeklinając , bałagan. I potem dopiero będzie zabawa, jak się zacznie szukać zaległych gdzieś na stosach papierów i ganiać do US z niepotrzebnymi wizytami.
A tu dwa użyteczne linki do artykułów, najpierw o samym strajku a potem o tym, kto i jak zdążył położyć na łopatki tę i tak znielubianą przez większość zmuszonych korzystać z usług tejże, instytucję.
Nawiasem mówiąc, do banku też trzeba będzie się dobijać, przecież rozliczenia i różne takie, wysyłają nam niestety, również przez pp…
Dobrze, że wczoraj wysłałam na Wyspy list z małą zawartością. Chyba zdążą go wypchnąć z Polski przed poniedziałkiem…
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5123908.html
i drugi link:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5123918.html
