sobota…

…zakończyła się nerwami. Niby wiedzieliśmy, niby podejrzewaliśmy, ale pewne sprawy, sytuacje rodzinne wyglądają mniej ciekawie, niz byśmy chcieli. Czeka nas nieprzyjemna rozmowa z kimś z familii i ćwiczenie naszej asertywności, po której to rozmowie nie będzie nam lekko. Niestety, czasem trzeba jednak narazić się na obrażenie całej rodziny, niż zrobić coś wbrew sobie, coś, na co nie ma się najmniejszej ochoty. Po raz kolejny przekonałam się, że moje nocne koszmary uprzedzały mnie o tym, sny pokazywały wyraźnie, że co ma się spieprzyć, to się spieprzy i gdzie ma być źle, to będzie źle. Ogólnie mówiąc, potwornie się na koniec dnia zdenerwowałam, a najgorsze, że wiem, że dalej lekko nie będzie. Fatalna sprawa.