moja teoria na temat instytucji …

się sprawdza. W tygodniu na ogół polecone (PIT, z banku po fuzji itd), raz  w tygodniu łaskawcy "rzucają" to, co inni ludzie dostawaliby po prostu w poszczególne dni tygodnia. W tym tygodniu ów łaskawy dzień przypadł na dziś. W związku z tym doczekałam się wreszcie pięknej pocztówki z Peru od Malej_mi. Och, jaki śliczny kondor na tle Andów! I te widoki zapierające dech w piersiach. Faktycznie robi to niezwykłe wrażenie…przeniosłam się tam na chwilkę podziwiając widoki Peru…
Otrzymałam też obiecaną książkę od Judytty, a mianowicie"Czarownice z Salem Falls", Jodi Picoult. Tak się złożyło, że obie z Judyttą "zapadłyśmy" na książki Picoult w ostatnim czasie, więc możemy się wymieniać wrażeniami po lekturze tychże.
A propos poczty, znowu mają strajkować. Słyszałam o tym od pewnego czasu, a dziś słuchałam w Radiowej Jedynce krótkiego reportażu na ten temat. Rok temu strajk wypadł im jakiś czas po nieudanych negocjacjach. W tym roku jestem przekonana, że wiem, kiedy wypadnie (bo , że zastrajkują, to nie mam złudzeń, że coś ich od tego odwiedzie). Wspomnicie moje słowa. Będzie to miało miejsce na początku marca. Dlaczego? Ano dlatego, że wtedy wypadają moje Urodziny i będę miała takiego "farta inaczej", że nawet te parę kartek, jakie mogłabym otrzymać od znajomych i przyjaciół, które rozjaśniły by mi ten dzień (z roku na rok bardziej nie lubię własnych Urodzin) nie będzie pewnie pisane do mnie dotrzeć.
Tak, mam jakiś pesymistyczny nastrój od dni kilku…
Za to to, co OK, to wynik badania usg piersi, na które dziś się wybrałam. Chodzę co roku, a że mam też tego niefarta być w grupie podwyższonego ryzyka, więc nie powiem, każda ta wizyta jest jednak okraszona moim niepokojem i nerwami…Tak więc ostatnio odbyłam pewien nazwijmy to lekarski przegląd. Wisi nade mną jeszcze kontrola u okulistki. No, ale to za jakiś czas…