nie przepadam…

za końcówką roku, bowiem zawsze mnie myśli nachodzą rozmaite, refleksje, a w większości nie są one jakieś budująco wesołe. Cóż, smutas podwójnie wtedy ze mnie wychodzi.
Nie robię więc żadnych podsumowań roku, coby się jeszcze bardziej nie dobijać , nie robię też nigdy żadnych noworocznych postanowień, sama z siebie bowiem jestem uczciwa i nic tak nie popsuło by mi nastroju, jak okłamywanie samej siebie.
Za to dokonam krótkiego podsumowania blogowego życia w mijającym roku.
Pod tym względem był udany. Wpadło do mnie i zostało trochę nowych osób. Trochę osób wiem, że czyta, a nie piszę, te więc pozdrawiam.
Odkryłam sama kilka ciekawych dla mnie blogów, w tym , ostatnie odkrycie, pod sam koniec roku, niezwykle zabawne i super piórem pisane opowieści z Kataru, hucznie polecam, to tu:
http://katar1.blox.pl/html

Po raz kolejny okazało się, że ta moja pisanina komuś tam się przydaje…czy to ze względów na moje książkowe opisy i refleksje czy to na wynurzenia ogólnie. To też mnie pokrzepiło. Wiedząc, że kogoś poruszył dany wpis , mam świadomość, że nie piszę w próżnię.
Parę osób porzuciło mojego bloga, pare, nie ukrywam, porzuciłam i ja. Cóż, to właśnie blogosfera.
Mimo to rok blogowy należy do udanych…