„Opowieści z Ziemiomorza”. Reż.Goro Miyazaki.

Jako, że mój Święty Mikołaj sprezentował P. "Opowieści z Ziemiomorza", wypadało, żebym i ja sama zobaczyła, czy warto było;)
A na serio. Lubię anime, nie wszystkie, ale te ze studia Ghibli podobają mi się.
I tak też było z "Opowieściami z Ziemiomorza". Wiecie, że ja i fantasy się nie lubimy, więc i książek nie czytałam. Ale film spodobał mi się.
Oto poznajemy wędrującego przez świat Arcymaga, który na swej drodze spotyka młodego księcia Arrena i stara się chronić młodego człowieka przed kłopotami. Poznajemy też starą (nie wiekiem, a stażem raczej), przyjaciółkę Arcymaga ,Tenar, która opiekuje się  Therru , dziewczynką, która ma ciężkie przeżycia za sobą.
Jak to w świecie fantasy, jest sporo magii, oczywiście walka dobra ze złem, do tego dobra animacja i wyszedł według mnie całkiem przyzwoity film.
Oczywiście, liczę się z tym, że czytający książkę mogą się nie zgadzać, ale mnie się podobał. Lubiącym japońskie anime polecam.

listy…

nie te tradycyjne, ale emailowe też potrafią wzruszyć, sprawić radość, to, że się człowiek zamyśli…
W Święta otrzymałam bardzo miły email od kogoś z Was…Kogoś, kto dopiero zawitał na mój blog, poznawał go, "rozczytywał" mnie…Miałam tak paskudny nastrój a ten email poprawił mi go w znacznym stopniu. Niesamowite, prawda? Możemy nawet nie wiedzieć, że parę ciepłych słów , które do kogoś wyślemy, tak bardzo kogoś w danej chwili ucieszy…pozwoli mu inaczej spojrzeć na rzeczywistość. Może sama kiedyś komuś tak nastrój poprawiłam?
Dzisiaj otrzymałam drugi ważny email…Dziękuję za niego…Nie wiedziałam, że mój wpis o przyjacielu poruszy tak parę osób…chyba mamy w świecie nowe zjawisko…zapotrzebowanie na tak zwane bratnie dusze.
I za ten email dziekuję, chociaż, nie powiem, poruszył moje emocje, wzruszył…Odpowiem , ale na spokojnie, kiedy i nastrój odpowiedni złapię…

w skrzynce trochę kartek…

Świątecznych, oczywiście. Dziękuję M_barrerze, Dublini, Patekku;)
Przesyłki od Monoli niet. Jak sobie obejrzałam w Faktach materiał o opóźnieniach na poczcie, to straciłam nadzieję, że przesyłkę (jeśli w ogóle) otrzymam w starym roku. Może w Nowym, hehe, zapoczątkuje to poprawę stosunków z nielubianą przeze mnie instytucją.
Środowa świąteczna impreza u nas udała się bardzo. Goście co prawda, nie wszyscy dotarli (zdrowotne kłopoty:(, ale ci, co dotarli, byli w fajnych nastrojach. Pojedliśmy, popiliśmy, pośmialiśmy się, poopowiadaliśmy kawały ( w zasadzie głównie świńskie, kurcze, w Święta, a my tu…;).
Spędzamy taki długi weekend, więc i dzień nie codzienny a leniwie chociaż nie do końca, wolny. Poszliśmy na pocztę wrzucić list, przespacerowaliśmy się (pogoda ohydna, jakaś taka mgła wbijająca się w ducha i ciało i mróz do tego), dotarliśmy do ulubionej apteki z ulubioną panią aptekarką, pojechaliśmy do mojej Mamy…
Po powrocie dokończyliśmy "Opowieści z Ziemiomorza", zaraz wrzucę parę zdań na temat.
Książek nie czytałam w Święta. Może dziś uda mi się przerzucić parę stron. Czasem dobrze jest zrobić sobie przerwę od czegoś, co się kocha tak bardzo, żeby po powrocie jeszcze bardziej to docenić…