"Blind willow, sleeping woman", którą otrzymałam w paczuszce od Chihiro. Mam wrażenie, że przypuszczacie, że taki maniak książkowy, jak ja, otrzymuje wiele książek pod choinką. Otóż nic bardziej mylnego. Nie jest tak, że nie otrzymuję żadnych, ale nie jest ich wiele. Trzy lata temu była to fajna Chmielewska, rok temu "Sen numer 9" i opowiadania Beaty Tyszkiewicz.
Ale nie jest tak, że dostaję stosik książek. Może dlatego, że książki kupuję sobie sama? Może nie wszyscy znają mój gust książkowy? Nie wiem…
Tak, czy siak, Chihiro sprawiła mi radość tym, że przysłała mi książkę , która u nas nie jest na razie wydana. Ulubiony autor, na którego opowiadania musiałabym czekać, właśnie znowu kusi mnie swoim światem literackim. Na razie jestem z siebie zadowolona, że czytam po angielsku , i że się nie zniechęciłam (a trochę się bałam podejść do tych opowiadań).
Tak poza tym, to właśnie takie chwile są sympatyczne, kiedy dostajesz od kogoś książkę, o której wiesz, że wybrał ją specjalnie dla ciebie, wiedząc, że uwielbiasz tego autora, kiedy otrzymujesz od kogoś kartkę, o której wiesz, że stojąc w Empiku, wybierał ją z myślą o tobie właśnie, kiedy słuchasz składanki cd, którą ktoś wybrał spośród ulubionych piosenek dla ciebie, aby się nimi z tobą podzielić.
Ktoś powie, drobne gesty, ale jakże miłe…
Dziękuję…
