„Krucjata Bourne’a”. Reż. Paul Greengrass.

Lubię ciekawe filmy akcji, takie, przy których nie czuję się totalnie odmóżdżona i drugi film z cyklu o Bourn’ie taki właśnie jest. Czekam z niecierpliwością, aż obejrzymy trzecią część.
Zła tylko byłam, że w tej drugiej części tak mało jest Franki Potente, którą lubię, niestety, ze zrozumiałych względów.
W tej części Bourne wraz z Marie stara się izolować i pędzić niby to zwykłe życie, gdzieś daleko. Jednak, niestety, jak to w życiu, nie da się odizolować od przeszłości, szczególnie takiej, jaką miał Bourne.
Przeszłość więc sama zapuka do ich drzwi, co zaowocuje wielką ucieczką bohatera połączoną z tytułową krucjatą i wyjaśnieniem paru niejasnych dotąd spraw dotyczących jego przeszłości.
Do tego super pościgi, między innymi ekstra ten ulicami Moskwy, różne takie, które niezbędne są do dobrego filmu sensacyjnego i dla lubiących tego typu filmy przyzwoita rozrywka na jesienno-zimowy wieczór.
Mnie się podobał;)