, że przeszłość wraca się i kopie nas po tak bardzo zepchniętych w niepamięć emocjach. A raczej tam, gdzie tak bardzo chciałoby się tą przeszłość zakopać, gdzieś w głębi nas, naszej duszy.
I to jest wtedy, kiedy zastanawiasz się, czy dobrze było w przeszłości mieć te cudowne, wspaniałe chwile, kiedy na pytanie ‚czy jesteś szczęśliwa’ bez wahania powiedziałabyś, że tak…bo kiedy one odeszły i stają się przeszłością, o ktorej chcesz zapomnieć na zasadzie, żeby nie myśleć, nie wspominać i nie cierpieć…Bo po drodze coś się stało, coś co zmieniło całą sytację i już to jest właśnie coś, o czym się nie myśli, bo wiesz, że tak już nigdy nie będzie, nigdy nie wrócą się tamte znajomości, o których myślałaś, że na zawsze, tamte przyjaźni, te z opowieści, które przetrwały tyle łez, płaczów, wsparcia a potem pewnego dnia okazało się, że nie wytrzymały…z przyczyn niewiadomych do dziś dnia.
I nagle okazuje się, że tamta strona ma dokładnie takie same, jak ty uczucia, że nagle, być może przed Świętami, wyszło z jej duszy całkiem podobne uczucie, jak twoje własnie…
Strasznie zagmatwany wpis. Wybaczcie. Jest pisany na gorąco.
Nie będę nawet umiała go skomentować, po prostu zapisałam myśli, które telepią mi się po głowie…
