„Inna kobieta”. Eric Jerome Dickey.

Książka, którą podesłała mi Judytta, a o której wcześniej mogłam już poczytać na jej blogu.

Książka, która na pewno nie poprawia nastroju, ale która daje do myślenia na temat związku.
Historia zapewne banalna, jak świat, czyli ona i on, małżeństwo od paru lat.
Mieszkają w Los Angeles. On jest nauczycielem, ona pracuje w wydaniu wiadomości. Przez większą część dnia po prostu się nie widzą, mijają się w biegu. Czasu starcza na niewiele, szczególnie na tworzenie tak zwanej małżeńskiej więzi. Ledwie na dość pospieszny seks, a i to nie zawsze, bowiem ona wraca do domu na ogół dobrze po północy a on przecież rano wstaje do pracy w szkole.
No, ale przecież tak wygląda współczesne życie. Ten ciągły pęd, ten zamęt, to dążenie do bycia najlepszym albo po prostu, to świadomość, że bierzemy udział w wyścigu szczurów i na nasze miejsce jest tysiąc chętnych a przecież trzeba opłacić kredyt, szkołę dla dzieci itd itp.
Nasi bohaterowie nie mają dzieci. Ona nawet nad tym myśli, ale na razie pozostaje to tylko w sferze jej rozważań.
Do dnia, kiedy odbiera od obcego mężczyzny całkowicie idiotyczny telefon. A ów obcy mężczyzna wyznaje jej brutalnie "Moja żona pierdoli się z twoim mężem".
I od tego telefonu nic już dla niej nie będzie takie same.
Nieważne, że mąż w rezultacie stara się lekceważyć porzuconą (jak się potem okaże w dość ohydny sposób) kochankę, którą przedstawia, nie całkiem zresztą szczerze, jako nic nie znaczący epizod w jego życiu. Ot, kobietę, z ktorą uprawiał seks, bo własna żona zaniedbywała go emocjonalnie…
Życie naszej bohaterki nagle staje…Dzieli się na pół na życie przed telefonem od męża kochanki i na życie po nim. I nic już nie będzie takie samo.
To nie jest miła książka. To nie jest książka pocieszająca, że w życiu zdarzyć się może coś sprawiedliwego i miłego. To książka o tym, jak w zawirowaniu świata możemy się pogubić. Albo jak ktoś kompletnie niesprawiedliwie przyprawi nam rogi tylko dlatego, że ma nadmiernie wydumane ego i w danej chwili wydaje mu się, że poświęcamy mu za mało czasu.
To książka ociekająca seksem, emocjami i chęcią zemsty. Która to zresztą w jakiś sposón jednak się spełni.
Tylko, czy zemsta jest w tym momencie najlepszą opcją na jaką bohaterowie takiej sytuacji powinni się decydować?
Osobom, które przechodzą jakiś kryzys związku, niekoniecznie ją obecnie polecam, właśnie ze względu na dość pesymistyczny wydźwięk. Chyba, że ktoś chce upewnić się, czy sygnały, znaki, jakie odbiera od partnera , są tymi, które podejrzewa.
Mnie się książka podobała, aczkolwiek, jak pisałam wcześniej, nie należy do kanonu książek, które poprawią humor…