…życzę, żeby Nowy Rok 2008 był pełen Zdrowia, Spokoju, Radości, Miłości a jeśli niespodzianek, to tylko miłych. I niech otaczają Was tylko dobrzy, serdeczni Wam ludzie.
U nas dzisiaj pośnieżyło, czyli kto wie, być może faktycznie od jutra zacznie się biała zima. Jeśli wychodzicie na bale i lokale, to polecam nie zapomnieć o śniegowcach 🙂
Jakby co, to u mnie impreza na blogu trwa. Zostawiam Wam zapalone światło, kawałek sernika i herbatę ciepłą. A jak ktoś ma ochotę na zacniejszy trunek, to o północy nie zabraknie;))
„Włatcy Móch”:)
Cóż, nie ukrywam, że niestety , niedawno odkryłam ten serial ale powiem jedno, jest zajebiaszczy i totalnie się wciągnęłam w niego;)
Mooocny jest:)))
nie przepadam…
za końcówką roku, bowiem zawsze mnie myśli nachodzą rozmaite, refleksje, a w większości nie są one jakieś budująco wesołe. Cóż, smutas podwójnie wtedy ze mnie wychodzi.
Nie robię więc żadnych podsumowań roku, coby się jeszcze bardziej nie dobijać , nie robię też nigdy żadnych noworocznych postanowień, sama z siebie bowiem jestem uczciwa i nic tak nie popsuło by mi nastroju, jak okłamywanie samej siebie.
Za to dokonam krótkiego podsumowania blogowego życia w mijającym roku.
Pod tym względem był udany. Wpadło do mnie i zostało trochę nowych osób. Trochę osób wiem, że czyta, a nie piszę, te więc pozdrawiam.
Odkryłam sama kilka ciekawych dla mnie blogów, w tym , ostatnie odkrycie, pod sam koniec roku, niezwykle zabawne i super piórem pisane opowieści z Kataru, hucznie polecam, to tu:
http://katar1.blox.pl/html
Po raz kolejny okazało się, że ta moja pisanina komuś tam się przydaje…czy to ze względów na moje książkowe opisy i refleksje czy to na wynurzenia ogólnie. To też mnie pokrzepiło. Wiedząc, że kogoś poruszył dany wpis , mam świadomość, że nie piszę w próżnię.
Parę osób porzuciło mojego bloga, pare, nie ukrywam, porzuciłam i ja. Cóż, to właśnie blogosfera.
Mimo to rok blogowy należy do udanych…
prezenty gwiazdkowe…
…w użyciu. Wróciłam do "Blind Willow, sleeping woman" Murakamiego, zarzuconej przed Świętami. Wczoraj czytałam opowiadanie i zerkałam na "Niemoralną propozycję"…Matko! Albo ja się zestarzałam i zcyniczniałam na dobre, albo ten film jest tak śmiesznie kiepski…Oglądałam go raz i jak wczoraj leciał w TV stwierdziłam, że może go sobie przypomnę i moje oglądanie polegało na czytaniu opowiadania i dopowiadaniu bohaterom, co powinni albo nie zrobić. Głównie się wyśmiałam z niego…taki mi się wydał naiwny i z obrzydliwie namolnym smrodkiem dydaktycznym…
Napawam się za to innym swoim prezentem znalezionym pod choinką, a mianowicie wydaną na 4 płytkach "Wojną Domową". O rety, jak ja lubię ten serial…śmieję się wciąż i wciąż. Nic nie stracił, mimo upływu lat, a tylko współcześni rodzice mają więcej zmartwień. Gdzie tam rodzicom dzieciaków z lat 60-tych była w głowie obawa, że dzieciak wciągnie się w narkotyki?
Niebawem Sylwester. Dzień, który dopiero od niedawna przestał mnie stresować. A stresowało mnie dopytywanie się, "A gdzie na Sylwestra?" i na pytanie, że nigdzie, bo w domu, pytający robili albo wielkie oczy albo mieli zamiar niemal składać kondolencje. Grrrr…
Trzy lata temu mieliśmy sympatycznego Sylwestra, tak zwanego znienackowego, czyli do godziny 18.00 pewni byliśmy, że nigdzie nie wychodzimy, kiedy znajomi z netu zmontowali posiadówkę w 5 osób u jednej z nich…
Tak się ten rok kiepawo kończy na rozmaitych frontach, że aż się cykam, co tam będzie z tym nowym…
„Opowieści z Ziemiomorza”. Reż.Goro Miyazaki.
Jako, że mój Święty Mikołaj sprezentował P. "Opowieści z Ziemiomorza", wypadało, żebym i ja sama zobaczyła, czy warto było;)
A na serio. Lubię anime, nie wszystkie, ale te ze studia Ghibli podobają mi się.
I tak też było z "Opowieściami z Ziemiomorza". Wiecie, że ja i fantasy się nie lubimy, więc i książek nie czytałam. Ale film spodobał mi się.
Oto poznajemy wędrującego przez świat Arcymaga, który na swej drodze spotyka młodego księcia Arrena i stara się chronić młodego człowieka przed kłopotami. Poznajemy też starą (nie wiekiem, a stażem raczej), przyjaciółkę Arcymaga ,Tenar, która opiekuje się Therru , dziewczynką, która ma ciężkie przeżycia za sobą.
Jak to w świecie fantasy, jest sporo magii, oczywiście walka dobra ze złem, do tego dobra animacja i wyszedł według mnie całkiem przyzwoity film.
Oczywiście, liczę się z tym, że czytający książkę mogą się nie zgadzać, ale mnie się podobał. Lubiącym japońskie anime polecam.
listy…
nie te tradycyjne, ale emailowe też potrafią wzruszyć, sprawić radość, to, że się człowiek zamyśli…
W Święta otrzymałam bardzo miły email od kogoś z Was…Kogoś, kto dopiero zawitał na mój blog, poznawał go, "rozczytywał" mnie…Miałam tak paskudny nastrój a ten email poprawił mi go w znacznym stopniu. Niesamowite, prawda? Możemy nawet nie wiedzieć, że parę ciepłych słów , które do kogoś wyślemy, tak bardzo kogoś w danej chwili ucieszy…pozwoli mu inaczej spojrzeć na rzeczywistość. Może sama kiedyś komuś tak nastrój poprawiłam?
Dzisiaj otrzymałam drugi ważny email…Dziękuję za niego…Nie wiedziałam, że mój wpis o przyjacielu poruszy tak parę osób…chyba mamy w świecie nowe zjawisko…zapotrzebowanie na tak zwane bratnie dusze.
I za ten email dziekuję, chociaż, nie powiem, poruszył moje emocje, wzruszył…Odpowiem , ale na spokojnie, kiedy i nastrój odpowiedni złapię…
w skrzynce trochę kartek…
Świątecznych, oczywiście. Dziękuję M_barrerze, Dublini, Patekku;)
Przesyłki od Monoli niet. Jak sobie obejrzałam w Faktach materiał o opóźnieniach na poczcie, to straciłam nadzieję, że przesyłkę (jeśli w ogóle) otrzymam w starym roku. Może w Nowym, hehe, zapoczątkuje to poprawę stosunków z nielubianą przeze mnie instytucją.
Środowa świąteczna impreza u nas udała się bardzo. Goście co prawda, nie wszyscy dotarli (zdrowotne kłopoty:(, ale ci, co dotarli, byli w fajnych nastrojach. Pojedliśmy, popiliśmy, pośmialiśmy się, poopowiadaliśmy kawały ( w zasadzie głównie świńskie, kurcze, w Święta, a my tu…;).
Spędzamy taki długi weekend, więc i dzień nie codzienny a leniwie chociaż nie do końca, wolny. Poszliśmy na pocztę wrzucić list, przespacerowaliśmy się (pogoda ohydna, jakaś taka mgła wbijająca się w ducha i ciało i mróz do tego), dotarliśmy do ulubionej apteki z ulubioną panią aptekarką, pojechaliśmy do mojej Mamy…
Po powrocie dokończyliśmy "Opowieści z Ziemiomorza", zaraz wrzucę parę zdań na temat.
Książek nie czytałam w Święta. Może dziś uda mi się przerzucić parę stron. Czasem dobrze jest zrobić sobie przerwę od czegoś, co się kocha tak bardzo, żeby po powrocie jeszcze bardziej to docenić…
Amy Winehouse, „Back to black”.
Czyli jednak Mikołaj mi ją przyniósł;)
A mówię o tej płytce:
http://merlin.pl/frontend/browse/product/4,506756.html
Pospiesznie przesłuchałam jej sobie dzisiaj (wczoraj! ) przed imprezką rodzinną i oczywiście, nie zawiodła mnie.
W najbliższych dniach posłucham jej sobie na spokojnie.
wczoraj zaczęłam czytać…
"Blind willow, sleeping woman", którą otrzymałam w paczuszce od Chihiro. Mam wrażenie, że przypuszczacie, że taki maniak książkowy, jak ja, otrzymuje wiele książek pod choinką. Otóż nic bardziej mylnego. Nie jest tak, że nie otrzymuję żadnych, ale nie jest ich wiele. Trzy lata temu była to fajna Chmielewska, rok temu "Sen numer 9" i opowiadania Beaty Tyszkiewicz.
Ale nie jest tak, że dostaję stosik książek. Może dlatego, że książki kupuję sobie sama? Może nie wszyscy znają mój gust książkowy? Nie wiem…
Tak, czy siak, Chihiro sprawiła mi radość tym, że przysłała mi książkę , która u nas nie jest na razie wydana. Ulubiony autor, na którego opowiadania musiałabym czekać, właśnie znowu kusi mnie swoim światem literackim. Na razie jestem z siebie zadowolona, że czytam po angielsku , i że się nie zniechęciłam (a trochę się bałam podejść do tych opowiadań).
Tak poza tym, to właśnie takie chwile są sympatyczne, kiedy dostajesz od kogoś książkę, o której wiesz, że wybrał ją specjalnie dla ciebie, wiedząc, że uwielbiasz tego autora, kiedy otrzymujesz od kogoś kartkę, o której wiesz, że stojąc w Empiku, wybierał ją z myślą o tobie właśnie, kiedy słuchasz składanki cd, którą ktoś wybrał spośród ulubionych piosenek dla ciebie, aby się nimi z tobą podzielić.
Ktoś powie, drobne gesty, ale jakże miłe…
Dziękuję…
Najlepszych…
Moim Wszystkim Odwiedzającym, i tym czytającym i piszącym i tym tylko czytającym…Zdrowych, bo to najważniejsze według mnie, spokojnych Świąt. Spędzonych w dobrej, szczęśliwej atmosferze.
Jeśli ktoś tak odbiera Święta, to …trudno. Jego prawo, wola itd.
Ja postaram się po prostu spędzić je miło. Postaram się przez te parę dni jeszcze mocniej uwierzyć, że dobro, szczęście, radość, mogą być wokół.
Bo tak. Mam w tym roku zamiar przyjąć takie stanowisko. I już;)
Tak więc, po prostu, bawcie się dobrze.
W tym roku nie skatuję Was po raz kolejny ukochanym wierszem Gałczyńskiego na ten temat, w tym roku piosenka:
