…w "Olivii" tym razem dodali film o Paryżu…ja nabyłam, jako, że od mojego ostatniego tam pobytu minęło bardzo dużo czasu, w dodatku miałam tam ograniczony budżet wtedy , wiec miło "wrócić" do niego w taki filmowy sposób. Lubię patrzeć na cudze podróże, cudze zdjęcia z wypraw, czy filmy. Czuję się wtedy, jakbym to ja w danej chwili podróżowała…
przesyłki…
…w tym tygodniu obrodziły. Wczoraj nadeszły dwie kartki na Święta, od Shalu i Patekku (dzięki Dziewczyny), data nadania…3 kwietnia. Cóż, PP najwyraźniej wychodzi z założenia, że lepiej późno, niż wcale. Poza tym dostałam super "pocztówkę" od Margi;)) Piszę w cudzysłowiu, bo pocztówka ma rozmiar małego plakatu. Niestety PP złożyła ją na pół:( słabo? Od czego jednak żelazko;) Jakoś ją podratowaliśmy…
Dzisiaj super przesyłka z Gdańska, dwie piękne zakładki do książki, kolejna pocztówka sprzed wojny w odcieniach sepii, i magnez na lodówkę w kształcie kamieniczki gdańskiej. Czuję się rozpieszczona.
Po południu wyprawa do lokalnej księgarni po najnowszy kryminał Marininy, "Kolacja z zabójcą". Udało się dopaść, więc wiadomo, co teraz będę czytać. Już się nie mogłam doczekać, aż się pojawi w księgarniach. Stanowczo za mało Marininy na naszym rynku. No, ale dobre to, co jest…
Do zobaczenia w 2012:) na Euro!
Czyli…udało się! W 2012 roku będziemy wraz z Ukrainą organizować Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej…przyznam się Wam, że nie bardzo w to wierzyłam. Ale …cieszę się:) A co, raz nam się coś udało. Teraz tylko dobrze by było, żebyśmy nie zawiedli oczekiwań. Sporo pracy przed nami. Ale może się uda? Ciagle w nas wierzę;))
PITolę to wszystko…
…czyli wpis u Patekku, Madymail i moim własnym kalendarzu przypomniał mi, że musimy zasiąść i z tym się też w końcu zmierzyć, bo czas leci, a po co zostawiać na ostatnią chwilę? Teść mi powiedział, że wykryli niezły błąd w zeznaniu, dobrze, bo przyszło by im płacić taką sumę! Brr…
Chociaż my raz jak musieliśmy się do urzędu stawiać, a było to przy okazji nabywania mieszkania, kiedy to nam dofinansowywali, stresu nie przeżywaliśmy. Wręcz powiem, że to, jak po ludzku i w porządku nas wtedy pani urzędniczka potraktowała, to wspominam do dziś dnia dobrze. Tyle się opowiada horrorów z US a nam się wtedy bardzo udało. Ale bywać częściej , to bym tam nie marzyła;)
tańsze książki…
Pomyślałam, że się tym z Wami podzielę, szczególnie maniakami książkowymi, odwiedzającymi mnie;) Otóż, od pewnego czasu myszkuję po Empiku w poszukiwaniu wydań tak zwanych "kieszonkowych". Na Merlinie zresztą też je można dostać, ale tam nie wiem, którą książkę wydano w ten sposób, wiec i tak w Empiku dobrze jest się zorientować. Wydają je z tego, co się orientuję W.A.B, ale i Albatros, Książnica. Być może jeszcze jakieś…Wsród nich można nabyć coś naprawdę ciekawego. Ja ostatnio kilka właśnie nabyłam, między innymi opisywane przeze mnie "Akty Wiary" Segala. Książki tak wydawane są najczęściej upchnięte na najniższe półki, więc nie zdziwcie się , jeśli zobaczycie jakąś zaangażowaną babę siedzącą w kucki i obłędnym wzrokiem przeglądającą owe wydania, to ja jestem właśnie;)
Ostatnie kilka nabytków całkiem udanych, a teraz zaczytuję się właśnie wydaną w wersji kieszonkowej książką , na którą dawno miałam ochotę, a mianowicie jest to "Szalone Życie Rudolfa", Joanny Fabickiej. Odkąd w Radiowej Jedynce czytał to Malajkat, miałam ochotę sama to przeczytać i proszę, dopadłam w ludzkiej cenie, 14.90, czyli ok, prawie 15 złotych, ale zawsze taniej nieco. Zarykuję się, bo książka naprawdę śmieszna:)
nie wiem, dlaczego akurat dzisiaj…
…w metrze naszły mnie takie refleksje. Być może spowodowane to było faktem, że czekam na P., który ma przylecieć wieczorem. No i zastanawiałam się, jak to jest, że po 11 września nie boi się człowiek tylko o maszynę i błąd (ODPUKAĆ) człowieka, a o to, czy nie wsiądzie na pokład jakiś idiota, któremu wyda się, że ma do przekazania światu swoją idiotyczną misję…I tak sobie jechałam i stwierdziłam, że równie dobrze on może martwić się o mnie, bo metro, do niedawna taki fajny środek lokomocji, stał sie również potencjalnym miejscem, w które terroryści uderzyć mogą i fakt, że nie stało się to dotąd w Polsce nie znaczy, że nie musi nigdy;/
I może te myśli spowodowane były tym, co wydarzyło się wczoraj w Wirginii, na Uniwerytecie. Zastanawiam się, jak silnie straszne rzeczy dzieją się komuś w mózgu, że jest w stanie wziąć karabin, czy co on tam miał, walizę chyba amunicji i ruszyć, żeby zabijać. Po prostu.
Dziwny ten świat zawsze był, wiem, że zawsze człowiek człowiekowi wrogiem był największym, ale nie wiem, jak to jest, że z biegiem lat coraz mniej umiem to wszystko ogarnąć i zrozumieć………..
„Akty Wiary”, Erich Segal.
Tak, tak, to ten pan od "Love Story"…
Swego czasu poleciła mi tę książkę jedna z osób odwiedzających ten blog i za to jej dziękuję. Książka bowiem zaciekawiła mnie.
"Akty Wiary" opowiada w głównej mierze o wierze człowieka. Na przykładzie trójki młodych ludzi, których dzieciństwo mija w tym samym mieście. Są to Żydówka Debora, jej młodszy brat Daniel i Chrześcijanin Timothy. Wszyscy oni zmierzą się z własnymi oczekiwaniami co do życia, co do własnej wiary, sposobu jej wyrażania, realizacji wiary, życia. Ich losy splotą się, zagmatwają w pewnym momencie. Akcja książki przenosi się ze Stanów do Ziemi Świętej, ale i do Rzymu.
Każdy z nich miał jakieś swoje wyobrażenie na temat przyszłości ,również bliscy bohaterów mieli swoje wyobrażenia na temat ich życia. Nie zawsze oczekiwania dzieci pokryły się z oczekiwaniami rodziców, co stworzyło wiele komplikacji i spraw, które ruszyły, jak lawina, nie dając się zatrzymać i nie pozwalając przewidzieć konsekwencji.
Mnie się ta książka podobała, więc mogę ją polecić.
po wczorajszym spacerze…
…refleksji kilka. Po pierwsze, już w zeszłym roku obiecałam sobie w weekend nie podchodzić nawet w stronę lasu i metra (tam, gdzie są zające)…Po cholerę mi lecieć w tłumie gorszym, niż Marszałkowska, w którym co i rusz jakiś szalony rowerzysta ma ochotę człowieka przejechać…po drugie, niby na tych Kabatach ścieżki rowerowe są a jakby nie było…z tego, co wyczytałam na lokalnym forum, nie ja jedna miałam nieprzyjemność spotkania naprzeciw rozpędzonego rowerzysty. Kurcze, a ścieżka obok. Wiem, co powiedzą rowerzyści,że piesi łażą im po ścieżkach. No więc ja nie łażę. Trzymam się chodników dla pieszych i byłoby mi miło, gdyby rowerzyści śmigali po wyznaczonych dla nich. Ha, ha, pomarzyć zawsze można.
Po drugie, samotne spacery, chociaż na pewno zdrowe, to nie są tym, co lubię najbardziej. Z mp3 na uszach łazić nie zamierzam (muszę słyszeć, co się wokół mnie dzieje, a zważywszy na rowerzystów , którzy nie przestrzegają przepisów, nie jest to takie bzdurne), a lubię podczas spaceru porozmawiać z kimś, podzielić się tym, co widzę, co mi się podoba itd. No, ale Mąż wybył, więc musiałam spacerować sama. Może przywiezie mi chodaki??:) a na pewno ser…no i perfumy (już zrobił zdjęcie , co to konkretnie ma być;). Pewnie już domyślacie się, gdzie wyjechał.
Trzecia refleksja, jak wlazłam w osiedla to już spokojniej się łazikowało i muszę to sobie zakonotować w pamięci na przyszłość.
Czwarta refleksja. Lubię jamniki. Mam wrażenie, że to taka dusza kota w ciele psa. Jamnik rządzi, nie ma to tamto. Wczoraj widziałam niezłego agenta. Zapewne ciosem dla jego psiego ego było pojawienie się w domu niemowlęcia, ale i z tego faktu udało się jamniorowi skorzystać. W wózku na dole jest coś w rodzaju półeczki, nie wiem, do czego, wybaczcie, temat wózków jest mi totalnie obcy, zakładam, że ma tam leżeć jakiś kocyk, czy może torba z akcesoriami dla dziecka. Kocyk, a owszem, leżał. A na nim rozwalony jak basza z niewinnym spojrzeniem łyskających na boki oczek, jamnik. I tam go wozili razem z dzieciakiem.:) Sprytny, co?
Mam nadzieję, że Wasz weekend upłynął spokojnie…
O Portugalii w gazecie…
http://serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,51098,3741489.html
właśnie kiedyś musimy wrócić do Portugalii, wynająć auto i ruszyć te zamki i zamczyska pozwiedzać, bo tym razem zwiedziliśmy tylko ten w Lizbonie, jako, że do Sintry nie wpuszczali (ci, co czytali moje wspomnienia z Lizbony pamiętają, że był to efekt okropnej ulewy (czytaj, takiej, jakiej nigdy nie widziałam wcześniej)).
Miłej lektury a może i inspiracji na jakiś wyjazd;)
