zgadałyśmy się z Soyneną, że…

…praktycznie nieświadomie w podobnym czasie zainaugurowałyśmy "tajne stowarzyszenie błyszczącej kostki", czyli ozdobiłyśmy je bransoletkami…;)
To taki element nadchodzącego lata…
Lato zdecydowanie nadciąga…dzisiaj było obłędnie ciepło, jak na porę roku, oczywiście.
Poszliśmy na spacer popołudniu i czuliśmy się, jakby był lipiec, co najmniej. Zające znikły. Może jednak był "ten dzień" i teraz siedzą w kotlince z dala od ludzi i czekają na wylęg? Hmm…
Do lasu kabackiego nadciągały takie masy ludzi, że hasło,iż cała Warszawa wyjeżdża na długi weekend wydało nam się przesadzone. W reklamówkach stukało szkło i pyszniły się czipsy. Uciekliśmy jak najdalej;)
Oczywiście użarło mnie coś natychmiast. Niestety, po raz drugi chciałam dać szansę offowi. W drodze powrotnej wstąpiliśmy więc po Autan, który jak dotąd nas nie zawiódł, i smarowidło po ugryzieniach owadów.
Szkoda, że pogoda ma się jakby skiepścić…żeby chociaż nie padało…