po wczorajszym spacerze…

…refleksji kilka. Po pierwsze, już w zeszłym roku obiecałam sobie w weekend nie podchodzić nawet w stronę lasu i metra (tam, gdzie są zające)…Po cholerę mi lecieć w tłumie gorszym, niż Marszałkowska, w którym co i rusz jakiś szalony rowerzysta ma ochotę człowieka przejechać…po drugie, niby na tych Kabatach ścieżki rowerowe są a jakby nie było…z tego, co wyczytałam na lokalnym forum, nie ja jedna miałam nieprzyjemność spotkania naprzeciw rozpędzonego rowerzysty. Kurcze, a ścieżka obok. Wiem, co powiedzą rowerzyści,że piesi łażą im po ścieżkach. No więc ja nie łażę. Trzymam się chodników dla pieszych i byłoby mi miło, gdyby rowerzyści śmigali po wyznaczonych dla nich. Ha, ha, pomarzyć zawsze można.

Po drugie, samotne spacery, chociaż na pewno zdrowe, to nie są tym, co lubię najbardziej. Z mp3 na uszach łazić nie zamierzam (muszę słyszeć, co się wokół mnie dzieje, a zważywszy na rowerzystów , którzy nie przestrzegają przepisów, nie jest to takie bzdurne), a lubię podczas spaceru porozmawiać z kimś, podzielić się tym, co widzę, co mi się podoba itd. No, ale Mąż wybył, więc musiałam spacerować sama. Może przywiezie mi chodaki??:) a na pewno ser…no i perfumy (już zrobił zdjęcie , co to konkretnie ma być;). Pewnie już domyślacie się, gdzie wyjechał.

Trzecia refleksja, jak wlazłam w osiedla to już spokojniej się łazikowało i muszę to sobie zakonotować w pamięci na przyszłość.

Czwarta refleksja. Lubię jamniki. Mam wrażenie, że to taka dusza kota w ciele psa. Jamnik rządzi, nie ma to tamto. Wczoraj widziałam niezłego agenta. Zapewne ciosem dla jego psiego ego było pojawienie się w domu niemowlęcia, ale i z tego faktu udało się jamniorowi skorzystać. W wózku na dole jest coś w rodzaju półeczki, nie wiem, do czego, wybaczcie, temat wózków jest mi totalnie obcy, zakładam, że ma tam leżeć jakiś kocyk, czy może torba z akcesoriami dla dziecka. Kocyk, a owszem, leżał. A na nim rozwalony jak basza z niewinnym spojrzeniem łyskających na boki oczek, jamnik. I tam go wozili razem z dzieciakiem.:) Sprytny, co?

Mam nadzieję, że Wasz weekend upłynął spokojnie…

O Portugalii w gazecie…

http://serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,51098,3741489.html

właśnie kiedyś musimy wrócić do Portugalii, wynająć auto i ruszyć te zamki i zamczyska pozwiedzać, bo tym razem zwiedziliśmy tylko ten w Lizbonie, jako, że do Sintry nie wpuszczali (ci, co czytali moje wspomnienia z Lizbony pamiętają, że był to efekt okropnej ulewy (czytaj, takiej, jakiej nigdy nie widziałam wcześniej)).

Miłej lektury a może i inspiracji na jakiś wyjazd;)