Uśmiechnęłam się sporo razy, sporo razy porechotałam, jak to powinno być podczas lektury książek Chmielewskiej, no i miałam fajną lekturę.
Akcja książki zaczyna się w domu Chmielewskiej, która po powrocie z podróży zagranicznej , odkrywa z irytacją, że z jej domu zniknęła pamiątkowa, ulubiona i obdarzona sentymentem, zapalniczka, którą otrzymała od dawnych znajomych.
Prywatne śledztwo, które przeprowadza wśród bywających podczas jej nieobecności znajomych, wykazuje, iż prawdopodobnie zapalniczka została skradziona przez ogrodnika, z którym nawiasem mówiąc , Chmielewska ma na pieńku.
Zostaje wysłana ekipa, która ma się wywiedzieć , co z zapalniczką i odzyskać ją, jednak okazuje się, że misja może nie być tak łatwą, jaką się zdawała, jako, że na miejscu, ekipa zastaje ni mniej ni więcej, a zwłoki owego ogrodnika złodzieja.
Od tej pory akcja zaczyna się gmatwać i plątać, jako, że ekipa na miejscu zostaje zastana przez siostrę denata, która przekonana jest o winie pani , która w ekipie wystąpiła.
Zaczyna być naprawdę zabawnie;)
I tak jest do końca książki…
Polecam!
