mam, mam! „Zapalniczkę” Chmielewskiej i…

…i nie zamierzam na razie wypuścić jej z łap:)
Specjalnie poszliśmy dzisiaj do lokalnej księgarni, nie żadnego Empiku, oczywiście jeszcze jedna książka została nabyta, a kilka innych nęciło mnie okrutnie. Nie wiem, jak to jest, widać jakaś niestuprocentowa ze mnie kobita, skoro na widok ciuchów nigdy takiej ekscytacji nie doznaję, jak na widok książek;)
No, ale nie chciałam zrujnować P., więc nabyłam dwie i udaliśmy się leniwym spacerem w kierunku domu…

Teraz P. czeka na ważny telefon. Hmmm…

Miłego wieczoru;)

Życzenia

Podejrzewam, że trochę z Was wyjedzie już na Święta a może nie będziecie zaglądać na bloga, więc już teraz składam Wam Najlepsze Życzenia Świąteczne, Zdrowych! Spokojnych, miłych Świąt, spędzonych w taki sposób, jaki Wam sprawi radość i szczęście.

Kolorowych pisanek, szalonych zajączków, wesołych kurczaczków i odpoczynku!

i przesyłka doszła…

Reiwsz miała rację;)…co prawda oryginalne opakowanie , a raczej koperta, w jaką M. włożyła prezent uległo zniszczeniu, ale doszło. Na cle sprawdzali, co tam jest dokładnie, bo przyjaciółka na wszelki wypadek znając moją pocztę, wysłała to przesyłką wartościową, więc zapewne widząc na prześwietlaczu, że jest tam coś w biżuterii mieli nadzieję, że wysłała mi zawieszkę z diamentami, za które zapłacę cło. Jednak, drodzy celnicy, żona władcy którychś tam Emiratów, albo Billa Gatesa nie jest moją przyjaciółką i takich prezentów mi nie wysyła.

W związku z tym, że przegrzebali i posprawdzali, ktoś na cle włożył to do nowej koperty i wysłał do mnie. Już wiem więc, czemu tak długo to szło do mnie. Najważniejsze, że doszło, bo zawieszka naprawdę śliczna. M. wyczuła mój gust biżuteryjny w 100%.