…i nie zamierzam na razie wypuścić jej z łap:)
Specjalnie poszliśmy dzisiaj do lokalnej księgarni, nie żadnego Empiku, oczywiście jeszcze jedna książka została nabyta, a kilka innych nęciło mnie okrutnie. Nie wiem, jak to jest, widać jakaś niestuprocentowa ze mnie kobita, skoro na widok ciuchów nigdy takiej ekscytacji nie doznaję, jak na widok książek;)
No, ale nie chciałam zrujnować P., więc nabyłam dwie i udaliśmy się leniwym spacerem w kierunku domu…
Teraz P. czeka na ważny telefon. Hmmm…
Miłego wieczoru;)
