rytuały nasze prywatne…

Perfumując się dziś rano "Baby Doll" zastanowiłam się nad moimi własnymi "rytuałami", jakie celebruję….Bo jak to jest, że od dwóch lat początek wiosny zawsze pachnie u mnie właśnie tymi perfumami? Jak to jest, że sobotnia, wspólna kawa z P. z naszego włoskiego ekspresiku smakuje tylko i wyłącznie w filiżankach, których uszka mają kształt anielskich skrzydeł? Czemu fragmenty książek, które mnie poruszą muszą być notowane w tym konkretnym notesie a ołówek, którym owe fragmenty zostają wynotowywane musi mieć ZAWSZE przekrój trójkąta? Czy te nasze prywatne rytuały jakoś nas ubogacają? Po co są nam potrzebne? Coś zmieniają? Dają poczucie, że "nikt inny nie robi tego akurat w ten sposób , otaczając się takimi przedmiotami"? Czy wręcz odwrotnie, sprawiają , że otoczeni jesteśmy kojącym poczuciem stałości i niezmienności?
Ha, macie jakieś swoje rytuały? (Pewnie już się kiedyś o to pytałam, ale nie zaszkodzi sobie przypomnieć).

„Moja historia czytania”, Alberto Manguel.

"Odkryłem, że umiem czytać, kiedy miałem cztery lata" gdzieś w początkach "Mojej historii czytania stwierdza autor książki i od razu poczułam, to książka dla mnie;) A że spodoba mi się, czułam, odkąd poleciła mi ją Chihiro, za co jej dziękuję. Podejrzewam, że mogłam na książkę sama nie natrafić, a tak? Miałam ciekawą lekturę. Autor pisze bowiem właśnie o książkach i czytaniu w jego najrozmaitszych aspektach i ujęciach, poprzez historię ludzkości. Od powstania pisma do czasów współczesnych i książek czytanych na mp3.

Nie sposób streścić tej książki. Dość, że powiem Wam, że czytając ją miałam wrażenie, że rozmawiam z przyjacielem, kimś, kto na świat literatury patrzy w taki, jak ja sposób. Jakbym rozmawiała z kimś, kto nie zdziwi się po raz kolejny "kiedy ty to wszystko czytasz?" (czasem z półironicznym uśmieszkiem), tylko spyta "co teraz czytasz? czy to dobre, czy możesz mi polecić?"…Maniacy książkowi, jest nas więcej;)) dobre wieści.

I tak, rozczulił mnie opisując osobno czytanie w łóżku, przed snem (coś, co ja uwielbiam!) "Czytanie w łóżku (…) stwarza szczególne poczucie prywatności",  czytaniem w metrze (nie umiem, ludzie mnie rozpraszają). Opisywał i kradzieże książek, które czasem po prostu muszą się zdarzyć i to, jak bardzo niektóre władze starały się książki umniejszyć , bowiem nie od dziś wiadomo, że najlepiej rządzi się głupim społeczeństwem…

Nie wiem, dlaczego zdziwiło mnie, że opisywał również fakt tego, że pewne książki traktuje się jak talizmany (a więc nie tylko ja tak mam? niesamowite!), opisując to tak "Niekiedy same książki bywały talizmanami. (…) Czytałem je ze szczególnym skupieniem i trzymałem na specjalne momenty".

Opisuje jak nieczytający niekiedy z pogardą traktują "sektę czytaczy", co też mi nieobce… "Czytający są prześladowani na szkolnych boiskach i w szkolnych szatniach tak samo jak w urzędach i więzieniach. Wspólnota czytelników prawie zawsze ma reputację dwuznaczną, co wynika ze zdobytego przez nią autorytetu i przypisywaniu jej mocy. (..) Być może jest tak dlatego, że widok osobnika zaszytego w kącie  z książką w ręku, najwyraźniej obojętnego na zgiełk tego świata, kojarzy się z nieprzenikalną prywatnością, samolubnym okiem i tajemną czynnością uprawianą w pojedynkę".

Tak wspaniale potraktował świat książek, świat czytania i nas czytelników, że aż mi głupio, że ja dopiero teraz sięgnęłam po tę książkę. W mojej opinii-jest to obowiązkowa lektura wszystkich z Was, dla których książka, to nie tylko okładka i parę kartek a coś więcej, tajemny świat, w który w tych szczęśliwych i tych mniej szczęśliwych momentach swojego życia, uwielbiacie wkraczać.

Polecam !!!