sobotnia……

…impreza rodzinna udała się, więc jestem zadowolona. Zawsze najpierw się nadenerwuję, a potem jest OK. Wzbogaciliśmy się o trzy nowe magnezy na lodówkę. Odkąd pewna część rodziny odkryła, że kolekcjonujemy, widzę, że stara się uzupełniać nasze zbiory.
A teraz zamierzam odwiedzić Wasze blogi.

„Dzień świra”, reż. Marek Koterski.

Pisałam kiedyś, że jakoś omijają mnie od jakiegoś czasu nowości kinowe. Za to , kiedy wszyscy już daną nowość widzieli, ja widzę to dopiero pierwszy raz i całą zabawę mam przed sobą.
Tak było dzisiaj z "Dniem świra", czyli filmem, po którym boli twarz od śmiania się, jednak jest to taka komedia z gorzkim smaczkiem. Ale ileż w niej prawdy, ileż prawdziwych obserwacji na temat Polaków i współczesnej Polski!

Adaś Miauczyński (jego stan cywilny- rozwodnik posiadający syna) żyje w swoim małym światku, z utorowaną drogą, umocniony swoimi dziwactwami i przyzwyczajeniami, których nie lubi zmieniać. Przeszkadzają mu głośni sąsiedzi , obsrywające wszystkie chodniki psy i niesprzątający po nich właściciele pieseczków, upierdliwe dzieciaki i blablający, bezmyślni ludzie. Adaś walczy każdego dnia. Z samym sobą i otaczającym go wrogim światem. Każdy dzień, to dla Adasia wyzwanie!

Powiem tak. Dawno się tak nie uśmiałam, również dlatego, że wiele obserwacji reżysera, to jakby wyjęte z moich ust teksty, refleksje.

Niezła komedia, pokazująca naszą polską rzeczywistość i nasze polskie piekiełko. Jeśli ktoś z Was nie widział, to polecam!