„Wychowanie dziewcząt w Czechach”. Michal Viewegh.

Dalsze losy bohatera przedstawionego w tak chwalonej przeze mnie niedawno książce "Cudnowne lata pod psem". Nasz bohater , pracujący jako nauczyciel, otrzymuje propozycje od lokalnego mafiozo, aby poprowadził lekcje literatury i pisania z córką owego mafiozo. Szybko bohater przekonuje się, że lekcje są niczym innym, jak próbą wyciągnięcia młodej dziewczyny z zaawansowanej depresji, w którą wpadła. Bohater też wpada. Wikła się w z góry przewidywalny romans.
Szczerze mówiąc, to mimo, że uśmiechnęłam się nie raz czytając książkę, daleko mi do zachwytu, jaki towarzyszył mi podczas lektury "Cudownych lat…". Nie wiem, czy to dlatego, że kontynuacje często są jednak gorsze od pierwszych części, czy po prostu była ona faktycznie gorsza od pierwszej. Zdecydowanie pozostaję fanką "Codownych lat pod psem".

jak kasztan świeżo wyjęty z łupiny…

…mam kolor włosów, chociaż zrobiłam, jak zawsze (zmywalnym) mahoniem. To prawda, że mała zmiana na głowie kobiety powoduje może złudną, bo chwilową, ale jednak poprawę nastroju. Najpierw podcięcie końcówek, dziś kolor…coś trzeba zmienić…chociaż na moment. W dodatku coś, na co mam jakikolwiek wpływ. A to poczucie poprawia nastrój również.

aromaterapia…

…wczoraj w ulubionej restauracji japońskiej zwrócił moją uwagę przemiły zapach. Okazało się, że to kominek zapachowy a zapach, który tak kusił, to zielona herbata. Miły pan kelner pokazał nam nawet, jaki to rodzaj zapachu został użyty i traf chciał, że kiedy wracając wstąpiliśmy do GM, to w sklepiku na parterze dokładnie tej firmy zapachy zobaczyliśmy. Jako, że narzekałam na te z Saponarii, wydawały mi się mocno nietrwałe i nie czułam ich w pomieszczeniu, więc ostatnio nie używałam mojego kominka, który przecież otrzymałam na Mikołajki…No, ale kiedy zobaczyliśmy te zapachy, rzuciliśmy się przebierać je w poszukiwaniu zielonej herbaty i oto nasze mieszkanie pachnie od wczoraj przyjemnie i nastrój jakby lepszy…

Polecam więc lubiącym aromaterapię, zapachy z firmy www.vera-nord.pl właśnie się okazało, że w domu miałam ich jeszcze jeden zapach, daaawno temu kupiony do innego kominka, o zapachu chyba werbery (zużyty niedawno).

Dzisiaj praca nad tekstem, ale na razie nic więcej nie mówię;)