„Kobieta z wydm”, Kobo Abe.

Przedziwna książka, która robi wrażenie na czytelniku…Książka, która jest właściwie jedną wielką metaforą. Otóż pewien mężczyzna, entomolog, w poszukiwaniu pewnego rodzaju owadów trafia do nadmorskiej wioski i w wyniku pewnych okoliczności zostaje uwięziony w domu pewnej kobiety mieszkającej w domku na wydmie…
Początkowo nie chcący dopuścić do świadomości, że nigdy nie opuści jej domu, mężczyzna próbuje ucieczki…

Nie ma jednak ucieczki z domku na wydmie…I tak towarzyszymy jego próbom przyzwyczajenia się do życia w bardzo specyficznym miejscu, w którym piasek wyznacza cykl dnia, cykl życia, w miejscu,w którym piasek jest dosłownie wszędzie, wciska się w szczelinę , każdą szczelinę ciała. Czytając książkę, miałam wrażenie, że czuję piasek w palcach, czy pod powiekami…brrr…

Jesteśmy każdy na swój sposób, uwięzieni w jakimś domku na wydmie. Jedni tylko bardziej, inni mniej, zdają sobie z tego sprawę. Szczęśliwsi chyba ci, którzy nad owym uwięzieniem się nie zastanawiają…….

Ksiażkę Japończyka polecam…