Jeszcze jedno zdjęcie szalonej wiewiórki zrobione przez P. Tu wiewióra coś wcina a wiatr szaleje jej we włosach, to znaczy w ogonie;)

Jeszcze jedno zdjęcie szalonej wiewiórki zrobione przez P. Tu wiewióra coś wcina a wiatr szaleje jej we włosach, to znaczy w ogonie;)

Dziejszy spacer do Konstancina bardzo udany. Chociaż pogoda dopisała tak sobie , bo nie było słonecznie i chwilami dość chłodno (a przecież według prognoz to wczoraj, kiedy była bajeczna pogoda , miało padać a dzisiaj miało być pięknie i słonecznie;), to miło spędziliśmy czas. Przy okazji spotkaliśmy "szaloną" wiewórkę, która wyczyniała sztuki. P. sfotografował jedną z jej sztuk. Ciekawe, co robiła? Piłowała sobie zębiszcza? Wyszukiwała jakieś odpowiednie korzonki czy miękki mech do gniazda? Wiosna jej odbiła? W każdym razie złapała coś z ziemi i piłowała to w zębach z zapałem. Mieliśmy radochę. P. sfotografował też dzięcioła dużego. Fajny ten jego nowy obiektyw, dobrze, że go namówiłam.
Na obiad poszliśmy do włoskiej restauracji, którą już od jakiegoś czasu chcieliśmy odwiedzić. Objedliśmy się baaardzo;) Ja ,to nawet nie wiem specjalnie czym, może fakt wypicia sporej ilości wody mineralnej (tej samej, którą zawsze piliśmy w Rzymie) spowodował uczucie tak wielkiej sytości?

Recenzje, Fakty i wiele innych...
nie tylko o książkach
Czytelnicze okno z widokiem na morze
Życie w Irlandii, Podróże po Irlandii i Europie, Tarot
Książki, kawa, święty spokój