moje przygody z PP, czyli…

…książek nie lubią. 🙂 Pewnie, bo co taka książka? Tylko zmądrzeć od czytania można. (No, zależy, co się czyta). Dzisiaj dostałam książkę wysłaną wczoraj przez Judyttę. Pomijam fakt, że chyba pierwszy raz udało mi się otrzymać od kogoś priorytet w czasie wyznaczonym przez PP (chociaż nie pamiętam, czy zakładka od Stregi nie doszła też na czas? dumam…). Książka włożona była przez Judyttę do szarej koperty. Do mnie doszła, owszem, w kopercie, ale i w folii ze stosownym napisem, że "przesyłka dotarła w stanie naruszonym" i takie tam blablabla. Zrozumiałabym, gdyby koperta była naddarta, czasem tak się zdarza, gdy porusza się przy noszeniu na przykład czasopismo , które prenumerujemy, jego róg potrafi naderwać kopertę. Tu jednak koperta była ewidentnie i równiutko przecięta (cud, że książka w ogóle z niej nie wyleciała:) jeszcze jeden dowód na to, jaki to przypadek.;). Na szczęście widać osoba, która zajrzała, stwierdziła, że tego się nie da opchnąć na Allegro albo, że "eee, nie Wiśniewski, to nuda" i…książkę dzięki temu dostałam. Ufff…A książka, która się nie spodobała komuś tam , i dobrze,to "Rebeliantka o zmarzniętych stopach" Johanny Nilsson. Judytto, dziękuję za pamięć i pomyślenie o mnie;)