fragment…

Fragment książki, którą obecnie czytam, a jest to książka "Cudowne lata pod psem " Michala Viewegh’a (Czecha).

"Innym razem z rzemieślniczego punktu widzenia produkt spełniał oczekiwania, natomiast od strony estetycznej wyglądał niezbyt przekonywująco.
-Tak było między innymi w przypadku stojaka na czasopisma-opowiadał Kvido.-Ojciec stosunkowo długo nad nim pracował, ale zrobił taki olbrzymi i masywny, że goście zaraz w pierwszym zdaniu pytali, dlaczego w pokoju gościnnym trzymamy paśnik".(…)

Jak na razie czytam i śmieję się…Baaardzo mi się podoba;)

nastrój dalej beznadziejny…

doszedł coroczny mieszany nastrój, jaki mam przed stuknięciem kolejnego roku…myślę, że to jakiś syndrom. Są ludzie, co chorują na reisefieber, ja mam najwyraźniej geburtstagfieber…już przywykłam, że co roku mnie trzepie przynajmniej jakiś tydzień wcześniej…za dużo refleksji, myśli, podsumowań, które nie wychodzą na dobre, uczucia stagnacji, które wewnętrznie mnie zabija…"fantastycznie". Plus ciągle irytacja ostatnimi wiadomościami , plus irytacja na wiele innych rzeczy, niemożność osiągnięcia tak zwanego spokoju…mam być tą cholerną spokojną taflą jeziora, ale mi cholernie nie wychodzi…

Złość przechodzi powoli w smutek. Pojawiają się łzy znienacka. Zwalam to na karb wielu spraw, ale może powinnam wprost nazwać rzeczy po imieniu, że nie radzę sobie z pewnymi emocjami na pewne tematy…

Kupię sobie chyba złotą rybkę i będę do niej ględzić, bo nie chcę już zamęczać P. albo Mamy…zwyczajnie wiem, że to może być męczące…