Nie daj satysfakcji złu; nie jednocz się ze swoimi emocjami.
„Frida”, Barbara Mujica.
Książkę nabyłam kiedyś dość przypadkowo, dawali "dwupak" z książką, którą bardzo chciałam mieć, a mianowicie "Moulin Rouge" Pierre la Mure’a. I tak sobie leżakowała na półce, aż stwierdziłam, że zobaczę, co to za dzieło…Bardziej nastawiałam się na biografię, tymczasem dość szybko zorientowałam się, że "Frida" to dość swobodna jednak interpretacja życia malarki popełniona przez autorkę. Szczerze mówiąc, wolałabym chyba właśnie coś na kształt solidniejszej biografii. Owszem, książka zajmująca, nawet wciągająca, napisana z perspektywy życia i wspomnień młodszej i czującej się nie tak docenianą, jak Frida, młodszej siostry artystki, ale to tylko wyobrażenie Mujicy, co i jak się mogło potoczyć, na podstawie listów Fridy i innych biografii jej dotyczących…
Chcącym przeczytać opis barwnego i na pewno nie nudnego , nietuzinkowego życia artystki z Meksyku, mogę polecić, ale bardziej jako rozrywkę niż wierne oddanie życia i twórczości malarki…
zasypana listami…
zaczynam się do teorii mojego P. przychylać, że teraz na naszej poczcie stosują nową taktykę…zbierają listy i dopiero jak się kupka owych zbierze, to wtedy dopiero łaskawie roznoszą…bo i jak tu tłumaczyć fakt, że nie ma , nie ma nic a nagle kilka listów na raz? List od Monoli i kartka od niej i list z Litwy. Tym razem zdjęcia dzieciaczka mojej pierwszej i najdłuższej jak dotąd penpalki…drugiego syna urodziła we wrześniu i dostałam zdjęcia. Dzieciaczek bardzo fajny a i jej starszy syn wyrasta na ładnego chłopaczka. Najlepsze jednak, że na jednej focie była ona z bobasem i z jej psiakiem i trudno było zdecydować się, kto z nich wygląda najlepiej;)
Zdecydowaliśmy się nalepić nalepkę o niepozostawienie reklam, jaką dołączyli do kluczyków do skrzynek. Jak dla nas? Szkoda lasu…
