Kolejna , najnowsza płyta Lorki, jak ją nazywam. 16 piosenek, do których nie mam się o co przyczepić, jednak po przesłuchaniu naszła mnie refleksja, że jakby nic nowego się nie stało. Niby wiem, że mając określony styl, trudno jest przy kolejnej płycie stworzyć wielką nowość, ale trochę się na niej zawiodłam. To po prostu po raz kolejny śpiewanie na ten sam temat i sposób…Hmm, może nieco poprawię swoją opinię w miarę słuchania, ale na razie w sześciostopniowej skali ocen tej płycie dałabym najwyżej 4, właśnie za brak tej świeżości…trudno, jestem bezlitosna nawet wobec ulubionych wykonawców, ale właśnie dlatego, że tak lubię Lorkę, ocena taka a nie inna. 🙂
