Jeśli lubicie filmy w stylu "Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok"albo "Hero", to polecam "Miecz Przeznaczenia". Rzecz dzieje się w Korei, w X wieku. Walki, malownicze sceny pojedynków, misja odnalezienia księcia pokonanej dynastii, którą wypełnia wojowniczka So-ha, wszystko to znajdziecie w tym filmie. Jedno, co mnie trochę drażniło, to wyraźne nawiązania, szczególnie do "Przyczajonego Tygrysa…", ale jeśli ktoś chce się rozerwać, to polecam.
bo u szejka są najlepsze imprezy…
…czyli o decyzjach, które nigdy nie zapadły. Dlaczego nie umiemy podjąć decyzji spontanicznie? Dlaczego zastanawiamy się nad milionem za i przeciw? Lat temu siedem prawie zastanawialiśmy się nad wyjazdem…ale oczywiście było tysiąc za i przeciw…wtedy byłoby nam łatwiej, oczywiście, ale już wtedy do głosu doszło nasze rozsądne dumanie…no i na pewno fakt, że oboje jesteśmy jedynakami. Wiedzieliśmy, że wyjeżdżając niby to na rok, dwa, trzy, pewnie byśmy już nie wrócili. Bo tam gdzieś indziej, spodobałoby nam się, że żyjemy na wyższym poziomie, mamy lepszą służbę zdrowia, gdzieniegdzie czulibyśmy się pewnie bezpieczniejsi. Ale tu zostawialibyśmy rodziców, szczególnie ja martwiłam się o Mamę…która musi radzić sobie praktycznie sama…P. też martwił się o inne sprawy. Tak, czy inaczej, najbardziej ograniczyło nas wtedy nasze rozsądne myślenie. Nawet wzięliśmy papiery z ambasady , nawet zaczęliśmy pewne rozmowy, ale w rezultacie nie zdecydowaliśmy się…
Nie wiem, czy żałuję…czasem tak, czasem nie…czasem tak, bo wiem, że z perspektywy patrząc, pewne sprawy tu nie uległy zmianie, jesteśmy w pewnej stagnacji nawet rzekłabym…czasem nie, bo tu przynajmniej mamy rodzinę i znajomych…bo nie jest powiedziane, że tam gdzieś byłoby super, a gdyby okazało się, że nie umiemy tam się odnależć?
I tylko, kiedy czasem P. dostaje oferty pracy z Dubaju, śmiejemy się, że może jednak się skusić teraz nawet i na to, bo przecież "u szejka są najlepsze imprezy"…….
