niezorientowanym donoszę, że już całość jest do skompletowania, bowiem na Merlinie od grudnia już dwie ostatnie części do nabycia, tak więc tym, którzy nie mieli i kompletowali donoszę, że można nabywać i się nasycić;))
nowe skrzynki pocztowe zamontowane…
niestety, jak na razie pierwszą korespondencją, jaką w znaleźliśmy był rachunek z Asteru;) może w tygodniu będzie lepiej? Marzy mi się jakiś list solidny albo kolorowa pocztówka…….
Kluczyki, odebraliśmy od ochrony (jak się okazało, nie doczytałam, że nie trzeba było iść specjalnie na pocztę i dobrze, bo wystalibyśmy się w kolejce). Okazuje się, że dali nam dwa;) Fajnie. Nie trzeba dorabiać. Nowe skrzynki są inne, bo mają klapkę również w drzwiczkach, co umożliwia dostarczenie przesyłęk także przez firmy konkurencyjne do PP, bardzo dobrze. No i kluczyki są nie takie typowo skrzynkowe, czyli może mniej łatwo się do takich włamać? I tak, jak się ktoś postara…ale…zawsze nieco bardziej utrudnione.
to się zdarzyło obok nas……..
w dodatku do "Dziennika" czytałam wywiad z Jasmilą Zbanic ,która wyreżyserowała film "Grbavica", o którym słyszałam też rano w mojej ulubionej Jedynce…
Na film się nie wybiorę …temat, jak na moje ostatnio nastroje, za ciężki, ale …dał mi do myślenia……
Zaczęłam sobie przypominać, jak to było, a raczej, co z tego wszystkiego teraz pamiętam…Nie wiem, ile lat ma Jasmila, ale wydaje mi się, że może być moją rówieśnicą, bądź niewiele starszą osobą…ona doświadczyła koszmaru wojny…Wojny, którą my, Polacy, oglądaliśmy jednynie na ekranach telewizorów i o której mogliśmy się jedynie domyślać, że jest tak samo koszmarna i niezrozumiała, jak to, co działo się w czasie II WŚ…nas to jednak nie dotyczyło.
Zastanowiłam się, jak to możliwe, że teraz już niewiele pamiętam..owszem, kiedy to się zaczęło byłam młodą osobą, owszem, interesowałam się wiadomościami ze świata, ale najwyraźniej nie aż tak, żeby teraz wiele pamiętać…no i pewnie wiadomości do nas też docierały okrojone, a nasz kraj, zachłyśnięty dopiero co odzyskaną w pełni swobodą, pewnie nie do końca chciał przyswajać takie informacje…
A przecież ta wojna działa się KOŁO nas…tak BLISKO…w krajach oddalonych od nas raptem dwoma dniami jazdy autem…nie gdzieś w kraju oddalonym od nas lata świetlne niemal, ale obok…prawie u naszych sąsiadów..
Przeczytałam też w owoym dodatku do "Dziennika" wywiad z tak przeze mnie cenioną i podziwianą Janiną Ochojską, która tam z pomocą PAH jeździła i zawstydziłam się…
Dlaczego tak mało z tamtego czasu pamiętam…dlaczego nie dość się interesowałam…czy miałam ja, jako jednostka, wtedy możliwość zareagowania na ówczesną sytuację? parę lat potem, podczas ataku na WTC ludzie jednoczyli się w protestach na całym świecie, a kto zjednoczył się , kiedy w krajach, w których sporo Polaków do niedawna spędzało wakacje z zakładów pracy, człowiek wybijał człowieka, niszczył jego godność?
Srebrenica ….to działo się już nie tak dawno temu…czy nie pamiętam specjalnie wydarzeń z tamtego czasu tylko dlatego, że miałam głowę zajętą maturą?
Wiem, nie jestem aż tak naiwna, żeby nie wiedzieć, że każdego dnia, na całym świecie w jakimś zakątku człowiek zaczaja się na brata, morduje do niedawna sąsiada, wynajduje nowy rodzaj broni, aby zniszczyć drugiego człowieka…i wiem, że nie na wszystko możemy zareagować, o wielu występkach nie wiemy nawet, ale ile razy można jakoś zareagować a pozostajemy bierni? Do przemyślenia…..
