…dzięki pewnej osobie (Benito, ukłon w Twoją stronę)…przypominam sobie właśnie za co lubię Fado…Słucham Amalii i słyszę, jak ona w tym śpiewie śpiewa samą sobie, i chociaż nie znam kompletnie portugalskiego, rozumiem, co śpiewa o Lizbonie, o "mojej" Lizbonie…Może dobrze, że nie znam portugalskiego, słyszę, co chcę słyszeć…daję się ponieść emocjom Amalii śpiewającej chropowatym portugalskim emocje z głębi serca, duszy…..niech płynie Fado, niech płynie i niech przynosi wspomnienia………….
