Czyli kolejna jej książka, jaką przeczytałam. Tym razem jest to zbiór opowiadań, takich spostrzeżeń z życia, fleszy, obserwacji, refleksji na rozmaite tematy. W centrum jednak każdego z tych krótkich opowiadań zawsze stoi konkretny człowiek lub ludzie. Beata Tyszkiewicz z ciepłym spojrzeniem i dobrym słowem opisuje owe osoby, czy sytuacje, i nawet osoby, które brzmią irytująco w jej spojrzeniu nabierają jakichś cieplejszych barw.
Podoba mi się spojrzenie Tyszkiewicz na otaczający ją świat. Jest ciepły. Jest sprawiedliwy a przynajmniej takie jej podejście z jej opisów się wyłania. Podoba mi się, jak umie ona cieszyć się drobiazgami i radować mniejszymi sprawami, czyli propaguje właściwe podejście do życia:) Podoba mi się też jej podejście do człowieka, z szacunkiem i ciepłem.
Książka zdecydowanie polecana na poprawę humoru i w ramach relaksu. Podejrzewam, że dla wielu nie jest to jakaś ambitna literatura, niemniej jednak mnie się podobała i sprawiła mi radość, a o to chodzi;)
