„Płacząca Zuzanna”, Alona Kimchi.

Książka została wydana w W.A.B w "Serii z Miotłą". Jest to bardzo dobra książka o relacjach matki i córki , a także o dojrzewaniu do bycia samodzielną, autonomiczną jednostką…

33letnia Suzanna Rabin (nie , nie z "tych" Rabinów), mieszka wraz ze swoją matką na przedmieściach Tel Awiwu. Niemniej jednak od razu uprzedzam, że kogoś, kto liczy na polityczne wstręty czy realia z życia w stanie napięcia na Bliskim Wschodzie, spotka zawód. To książka o emocjach i o życiu, najmniej o polityce.

Suzanna jest osobą nadwrażliwą, co poniektórzy nawet zapewne powiedzieliby wprost "ma masę schiz i zahamowań, jest typem depresyjnym", ale jakoś egzystuje pod czujnym i troskliwym okiem nieco nadopiekuńczej matki. Wszystko zmienia się z dnia na dzień, kiedy obie panie otrzymują list od krewnej z Ameryki, proszącej o to, aby jej syn a młodszy kuzyn Suzanny, mógł na jakiś czas zatrzymać się u nich, gdyż zamierza spędzić jakiś czas w kraju przodków…

Ta wizyta będzie momentem przełomowym w życiu Suzanny i jej matki…Suzannie pozwoli spojrzeć inaczej na swoje dotychczasowe życie, zakocha się też pierwszy raz w swoim 33 letnim życiu.

To książka o sile psychicznej pępowiny, którą o dziwo, można jednak kiedyś przeciąć…to książka o odkrywaniu samej siebie, nawet jeśli jest się pewnym, że zna się już siebie na wylot. To w końcu książka o sile miłości w różnych jej wymiarach i tym, że życie jednak zawsze zwycięża…..Bardzo mi się podobała i polecam!

Z książki wypisałam sobie parę zdań, które szczególnie zrobiły na mnie wrażenie:

"Są ludzie, którzy im bardziej wydają się szczerzy i otwarci, tym bardziej okazują się skryci. Im więcej mówią o sobie, tym mniej o nich wiesz. A może nawet nie chcesz więcej o nich wiedzieć, ale coś w ich otwartości, autentyczności, w pewnej przesadzie, wywołuje w tobie , to znaczy we mnie, niedosyt informacji. Poczucie tajemnicy. Dyskomfort. Wiem, że mówią prawdę. Że nie kłamią. Może to nadmiar prawdy. Może nawet prawda powinna mieć jakieś granice po to, by była jawna".

25 lat temu…

…miałam 5 lat i niewiele pamiętam (może to dobrze, bo znaczy, że jako dziecko żyło mi się wtedy dobrze i bezpiecznie?). Pamiętam rozczarowanie faktem nie obejrzenia Teleranka i tego, że nie poszłam z Ojcem na występ "Gawędy", na który mieliśmy pójść w niedzielę wieczorem…Pamiętam jeszcze, że podeszliśmy do okna i powiedział, żebym zapamiętała widok , który faktycznie udało mi się zapamiętać…naszą ulicą jechała kolumna czołgów. Potem już tylko wiem z opowiadań rodziców, że miałam parę odkrywczych pomysłów, chciałam zakładać Solidarność w przedszkolu;) , na drzwiach pokoju w babcinym domu zawiesiłam kartkę z napisem "pokój internowanych",  zbierałam znaczki Solidarności, które wisiały sobie nad łóżeczkiem moim, kiedy przyszło dwóch smutnych panów i straszyło Mamę, że "pani powie mężowi, żeby się nie angażował, dziecko macie"…dzisiejsza młodzież traktuje pewnie tamten czas, jako jakiś tam kawałek historii, który sobie był i pewnie dla większości z nich jest nieważny, ale ja się cieszę, że coś tam z tego czasu pamiętam, że w jakiś sposób uczestniczyłam w najnowszej historii Polski , nawet jeśli jako bardzo młody człowieczek…

„Zdjęcie Śmierci”, reżyseria Oxide Pang Chun.

http://www.filmweb.pl/Film?id=161665

Czyli w ostatnio wydawanych "Horrorach Świata" , kolejny horror, a może raczej thriller z elementami psychologii, który widziałam i który mi się podobał. Przy okazji, czy ktoś wie, czy "The Eye" tychże braci od tego filmu jest wydane w Polsce? Muszę się zorientować, bo chcę zobaczyć ten film.

Jiney, młoda dziewczyna , jest miłośnikiem fotografii , zdobywa kolejne nagrody. Co z tego, kiedy ciągle czuje, że to "nie to"…zdjęcia kwiatków i ptaszków jakoś ją nie satysfakcjonują i mimo, że innym się podobają, ona sama odczuwa jakiś niedosyt…

Pewnego dnia, jest świadkiem wypadku samochodowego, w którym ginie przechodzień, młoda dziewczyna. Jiney początkowo poruszona, nagle wyciąga aparat fotograficzny i zaczyna robić zdjęcia śmierci, czyli stara się uchwycić moment śmierci, umierania, odchodzenia z tego świata…

A potem jest już tylko gorzej, czyli następuje opowieść o tym, jak niebezpieczna może stać się fascynacja śmiercią…że taka fascynacja z góry skazuje owego fascynata na przegraną, mimo, iż zdaje się go podniecać…

Bohaterka przekona się też, że owych fascynatów śmierci jest więcej, niż jej samej się zdaje…

Miłośnikom horrorów mogę polecić.

prezenty nabyte;)

Zadowolona jestem wielce, jako, że wczoraj wyszukaliśmy zaległe prezenty, jakie mieliśmy dla rodzinki. Najwięcej czasu i pieniędzy zostawiliśmy jednak w Empiku. Rodzina na przykład dostanie śliczne kalendarze (tematycznie związane z tym, czym się inetresują, na przykład Teściowie wodniacy z latarniami morskimi a moja Mama lubiąca Anioły dostanie kalendarz z Aniołami). Przy okazji nabyłam książkę debiutancką książkę Helen Fielding (tak, to ta pani od Brygidy Dżonsowej:0), a mianowicie "Potęgę Sławy"

 http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/297022#fullinfo

zobaczymy, jaka będzie. Zainteresował mnie ten wątek afrykański.

Po czym poznać dobry film? Po tym, że nie zapominamy go nawet po upływie 2 tygodni i sięgamy po rzeczy czy tematy z nim związane…tak stało się w moim przypadku po obejrzeniu "Wiernego Ogrodnika". Podczytuję sobie forum "Czarna Afryka" i szukam książek z Afryką związanych…Widzę, że jest ich trochę, jak chociażby "Kroniki Abisyńskie"

http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/207002

ale to nie teraz, może kiedyś…

Poszłam śladem Judytty i dodałam sobie linki do najchętniej czytanych wydawnictw. Pewnie dojdzie jeszcze kilka;) Judytto, dziękuję za mimowolną, ale inspirację;))

walczę z uchem…

wpis adresowany głónie do zakolczykowanych;). Już mi łapy opadają…rozbabrała mi się dziurka w lewym uchu. Ze 2 tygodnie temu. Nabyłam w aptece maść na to i poprawiło się do tego stopnia, że po ponad tygodniu , postanowiłam dwa dni temu ponownie kolczyki założyć. Ja z tych, co kolczyki wielce lubią i naprawdę trudno mi się bez nich wyobrazić. No i "pięknie"…wcziraj dosłownie w oczach widać było, jak się dziurce powrót kolczyka nie spodobał i znowu cały płatek ucha czerwony i znowu maść w użyciu. Zaczynam się zastanawiać, co będzie, jak się okaże, że ucho postanowiło się odkolczykować, bo tak..Dobra, na razie nie zakładam takiego scenariusza;/ Może zrobić okłady z sody? Hmmm…

„Wierna do śmierci”, Caroline Graham.

Po pierwsze, co już przekablowałam Kazisiemu, brawo za niekulejące tłumaczenie!

Nie wiem, może to jednak odgrywa dużo większą rolę, niż można by się spodziewać? Albo może akurat ta część cyklu Midsomer podobała mi się wyjątkowo. Tak, jak pierwsza, jaka ukazała się na naszym rynku.

Tak, czy inaczej, ten kryminał wciągnął mnie. I chociaż gdzieś w połowie zaświtała mi myśl o rozwiązaniu, to nie do końca byłam pewna.

Zostaje uprowadzona żona miejscowego bogacza, Alana Hollingswortha , Simone. Niebawem kolejne zaginięcie zostaje zgłoszone, to miejscowa dziewczyna, o której mało kto wie, jaki skrywa sekret.

Następnie zostaje zamordowany sam Alan. Barnaby i Troy mają nie lada orzech do zgryzienia, gdy na jaw wychodzą wszystkie skrywane dotąd skrzętnie sekrety i tajemnice, a także zawiłe powiązania między rozmaitymi postaciami. Miejscowa społeczność zdaje się z pozoru nie ukrywająca nic a jednak?

Oczywiście wplecione jak zawsze fragmenty z życia zarówno Barnaby’ego, jak i Troya, który nie dość, że nie przestał mnie irytować, to irytuje mnie jeszcze bardziej;) Hmm, do czego dojdzie przy następnym "Midsomerku"?
Akcja toczy się wartko, zakończenie jest przewrotne i moim zdaniem to bardzo dobry kryminał na jesienny wieczór. Polecam!

Mikołaj się spisał?:)

Ja dostałam wspaniały komplet do aromaterapii, czyli ceramiczne naczynie, gdzie na dół wstawia się świeczuszkę a na górę wlewa wodę wraz z zapachem i zapach do tego (jak się nazywa takie coś do aromaterapii?). A wszystko to z mojej ulubionej Saponarii http://www.saponaria.pl/

Bardzo jestem zadowolona, bo czegoś takiego porządałam od dawna 🙂