donoszę;0)

Że było baaaardzo sympatycznie. Jak dotarli koło 17.00, to wyszli dopiero przed 22.00. Atmosfera była jak najbardziej na luzie. Porozmawialiśmy, pojedliśmy , pokolędowaliśmy! i to hucznie całkiem. Było bardzo miło i świątecznie i naprawdę się cieszę, że tak to wyszło, bo stresowałam się tym przedtem bardzo;)

No i zarzucę truizem, Święta, Święta i po Świętach…

Święta..

…mijają powoli. Jeszcze dziś dzień u nas. Goście przychodzą na 17.00. Wczoraj poznaliśmy dziewczynę? kuzyna P. Piszę ze znakiem zapytania, bo ich związek jest dziwny, wielka konspira, po drodze rozstawali się a tu proszę, promuje ją przed rodziną. Moja Teściowa boi się odezwać, żeby się biedactwo nie spłoszyło;) dziewczyna zaś (początkowo się obawiałam) wczoraj zrobiła na nas dobre wrażenie. Myślałam, że będzie z niej lala, ale chyba nie jest. Oczywiście pierwsze wrażenia, przynajmniej w moim przypadku, można wyrzucić do kosza, bo ja się zawsze mylę, tak więc teraz się nie wypowiadam, ale powiedzmy, że było w miarę OK i że przynajmniej wiem, że dzisiaj jak do nas przyjdą, to będzie nie sztucznie i o to chodzi. Szykuje nam się 10 osób  (z nami). I tyle tylko mamy krzeseł, więc nie ma mowy o większej liczbie;))
Trzymajcie kciuki, żeby wyszło sympatycznie, bo ja się zawsze stresuję takimi rodzinnymi spotkaniami, a szczególnie, jak sama jestem gospodarzem. Fuksa mam, że chłop uczestniczy w tym czynnie, bo wiem, że są laski, co wszystko jest na ich głowie li i jedynie i tym autentycznie współczuję.

Wesołych Świąt i Zdrowych !!!

mahoń…

…na głowie, czyli mała zmiana na Święta. Mała i nietrwała, jako, że z szamponetki. Dojrzewam do zrobienia farbą, ale na razie lubię fakt, że nie jest to zmiana na dłużej…w każdym razie jest coś niecoś inaczej, niż na codzień. Wczoraj wyszliśmy wieczorem na spacer po okolicy. Po dniu spędzonym na gospodarczych sprawach chcieliśmy się nieco przejść. Poza tym, szykuje się przecież seria siedzenia przy stole…Zajrzeliśmy do nowego "Batiku". Przenieśli go z K.E.N na Wąwozową. Wydaje się, że na większej powierzchni powinno być więcej przedmiotów, ale widzę,że "poszli"w meble raczej. Mniej przedmiotów użytkowych chyba, trochę szkoda. Zajrzeliśmy też do księgarni, skąd wyszłam z opowiadaniami Beaty Tyszkiewicz pod pachą. Książki są tam droższe, niż na Merlinie, ale co jakiś czas zachodzimy tam po jakieś zakupy, bo cenimy fakt posiadania księgarni z prawdziwego zdarzenia tak blisko nas. No więc dwie książki, w tym dla mnie Tyszkiewicz. Nie można powiedzieć, krzepi mnie fakt, że Kabatczycy chyba lubią czytać. Zawsze tam jest garstka kupujących, teraz była pani, która szukała książki, usiłowała powiedzieć sprzedawcy, o co jej chodzi, już po dwóch zdaniach wiedziałam, że chodzi jej o Zadie Smith "O pięknie" (mimo, że nie czytałam), ale sama spostrzegła książkę na półce. Aż się odezwałam "wiedziałam, że to o to chodzi:)".

Lubię chyba te nasze Kabaty, mimo, że to moja bardzo nowa lokalna ojczyzna, szczególnie lubię, kiedy pustoszeją w okolicach Świąt, czy długich weekendów;)

Choinka 2006;)

To najlepsze ze zdjęć, jakie jej cyknęłam dzisiaj. Dziwne, bo wydawało mi się, że ładniejsze wyszły. Nic to. Może pomęczę P., żeby sfotografował ją ze swojego aparatu, na statywie, z zapalonymi światełkami …Tu też są zapalone i co? Nic nie widać;(

Choinka ubrana;)

Cieszy oko, a jakże. Przez lata małżeństwa nazbierało się zabawek, świecidełek i bombek.
Jutro dzień gospodarczy, sprzątanie, zakupy, szykowanie. Kompletnie nie czuję w tym roku klimatu Świąt, zaabsorbowana sprawami innymi…ale co i rusz dochodzą do mnie serdeczne, ciepłe życzenia, które sprawiają, że robi mi się ciepło na serduchu…

Moje życzenia…

Może niektórzy wyjadą na Święta, a inni nie zajrzą może zbyt często w wirze przygotowań Świątecznych, dlatego już dziś składam Wam Najlepsze Życzenia Świąteczne, przede wszystkim Zdrowych Świąt, spokojnych, spędzonych w jak najmilszej atmosferze, kiedy wszystkie spory idą w kąt, kiedy ludzie są dla siebie mili i życzliwi i przebaczają to, co nie było dobre, a także Najlepszego Nowego Roku 2007 (ale tego jeszcze Wam "pożyczę" na pewno przed samym Nowym Rokiem).

Ode mnie , jeden z ulubionych wierszy :

Powrót

A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którymżeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: "Gdzieś pan był tyle lat?"
"Wędrowałem przez głupi świat."
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
że już wzeszła Gwiazdka na niebie,
że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście,
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata płynnie
kolęda na okarynie:
LULAJŻE, JEZUNIU
MOJA PEREŁKO,
LULAJŻE, JEZUNIU,
ME PIEŚCIDEŁKO.

K.I. Gałczyński

źródło:

http://wierszowisko.waw.pl/index.jsp?aut_id=80&wie_id=10341

„Heban”, Ryszard Kapuściński.

Książka niezywkła. Opowiadania, refleksje raczej, Kapuścińskiego na temat Afryki, o której we wstępie autor owych refleksji pisze fantastyczne zdanie, "Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy-Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje."

Fantastyczne refleksje, flesze, takie dotknięcia, czasem wejście aż po szyję w daną rzeczywistość któregoś z afrykańskich krajów…sporo polityki i przybliżenia nam chwil odzyskiwania niepodległości.
Mnie osobiście zabrakło więcej bardziej osobistych refleksji, obserwacji ludzi, zwyczajów, obyczajów, na co ostatnio (wiecie od którego momentu:), jestem szczególnie łasa.

Może komuś z Was, tak przy okazji, wpadnie do głowy jakaś lektura związana z Afryką, czy może jakiś film , sama wiem, że jest jakiś o tytule "Nigdzie w Afryce", Spacerku, widziałaś go może? to dajcie mi znać, proszę.

Spragnionym dobrego , rzetelnego reportażu, "Heban" polecam!

prezenty, prezenty…

Dostałam dziś pierwsze prezenty Świąteczne. Z zagranicy, dlatego tak wcześnie. Oczywiście, nie wytrzymałam i otowrzyłam;) jest japoński akcent, fajnie…
Przypomniałam sobie, jaka cierpliwa byłam, jeśli chodzi o prezenty , w dzieciństwie. Moja koleżanka, wraz z siostrą, co roku urządzały regularne śledztwa w poszukiwaniu tego, co schowali przed nimi rodzice…ja nigdy. Lubiłam efekt niespodzianki. Dalej lubię. I chociaż jeden prezent Mikołaj już mi dostarczył, na moją prośbę, bowiem chciałam się do niego przyzwyczaić i nauczyć, to wiem, że coś tam jeszcze pod choinką znajdzie;)
Fajne są niespodzianki…

no, proszę…

… czyli czasem Poczta Polska jednak reaguje. Otóż, jak niektórzy wiedzą, ze 2? miesiące temu wysłałam listem poleconym artykuł do Patekku. Artykuł był dla niej wazny, bo było zdjęcie ptaka, którego sfotografował jej Mąż. Dlatego też wysłałam listem poleconym, myśląc, że jednak dojdzie. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że list jednak do Patekku nie dotarł. Jej było przykro, bo się nastawiła, mnie, bo chciałam jej pomóc, skoro mogłam (na szczęście zrobiliśmy zdjęcie artykułu, ale to jednak nie to samo). Reklamację złożyłam, a jakże. I oto, co prawda po tych dwóch miesiącach, ale doczekałam się reakcji ze strony Poczty. Otóż Poczta przyznała, że przesyłka zaginęła, i przyznała mi odszkodowanie za ten fakt. No, proszę , czasem coś im wychodzi;)
ps. kochana PP, gdybym tylko jeszcze dostała zaległe życzenia Świąteczne od znajomej z Japonii, która wysłała mi je pod koniec listopada, byłabym bardzo wdzięczna;)