Ponieważ "wzięło mnie" na Afrykę, jak już ostatnio zdążyliście zauważyć zapewne, więc ja z kolei wzięłam się za czytanie tej książki.
To opowieść samej autorki książki, Szwajcarki, Corinne Hofmann , o tym, jak pojechała ze swoim narzeczonym Szwajcarem na wakacje do Kenii, a wyjechała stamtąd zakochana w Masaju i z decyzją powrotu do niego i związania się z nim ślubem , nawet za cenę całkowitej zmiany swojego dotychczasowego życia. Tak się dzieje, Corinne zamyka swój interes w Szwajcarii i jedzie do Kenii, aby tam zostać przy boku swego ukochanego Masaja. Nie rozumie języka ludzi, nawet angielskiego uczy się dopiero po podjęciu decyzji, musi zacząć żyć skrajnie inaczej, niż do tej pory, ale nie przeszkadza jej to, wszak miłość wszystko zwycięży. I początkowo wydaje się, że może tak się stać, aczkolwiek (cyniczna ja?;), od początku nie wierzyłam w to, że ich związek przetrwa próbę połączenia tak dwóch różnych kręgów kulturowych…
Książka opowiada o czterech latach, jakie Corinne spędziła w Kenii, o czterech latach związku z Masajem, z jego rodziną, o czterech latach życia w zupełnie innym świecie, którego chyba nawet nie udało jej się do końca poznać, mimo, że trzeba to bohaterce przyznać, widać, że mocno się starała.
Czytając książkę zachodziłam w głowę, jak można Szwajcarię porzucić na rzecz mieszkania w lepiance, warunkach higienicznych a właściwie totalnym ich braku itd. Corinne jednak wierzyła w ich miłość, jako, że nawet zdecydowała się na dziecko ze swoim ukochanym Masajem. O dziwo jednak, to dziecko najbardziej ich poróżniło. Koniec końców, piękna przygoda przemieniła się w życie, a na końcu zakończyła ucieczką Corinne do Szwajcarii, w której mieszka do dziś wraz z córką. Na podstawie książki nakręcono film, który wyszedł już nawet u nas na dvd.
Książka interesująca jako porównanie mentalności i dwóch skrajnie różnych kręgów kulturowych i zainteresowanym mogę polecić!
Link do książki:
