znowu okna…

…zainteresowanym moimi okiennymi historiami, donoszę, że "mam nowe okno":) To znaczy, wynalazłam nowe okno, w którym pali się do późna…po Waszych wcześniejszych sugestiach sądziłabym, że to może faktycznie znak zadziecenia bloku, że może pokój dziecka, ale światło nie jest ciemne i nastrojowe, a mocno konkretne (nawet jako dziecko nie zasnęłabym przy świetle), więc jednak wnioskuję, że to może jakiś nocny marek…;) krzepi mnie to jakoś. Lubię takie constans w moim życiu, jak chociażby "posiadanie znajomego" okna, w którym świeci się dłużej światło, niż w twoim własnym…śmieszne? Pewnie tak, ale jakoś się tym nie przejmuję;) a okno "jest"…