…jesień kryminałami obrodziła;)
Acha i od razu uprzedzając komentarze, tak przeczytałam wczoraj i daje się. Dało się i u Patekku, bo pamiętam, że czytałam u niej na blogu, że przeczytała szybko. Widać taka uroda tej książki a może to maniactwo nas obu na tle tych kryminałów Donny Leon z Wenecją w tle sprawia, że czyta się je wyjątkowo dobrze i szybko.
Do żony komisarza Brunettiego, a potem do niego samego zwraca się studentka Paoli , żony komisarza, Claudia Leonardo. Zwraca się do nich z dość nietypową prośbą. A mianowicie chce się dowiedzieć, czy istnieje możliwość oczyszczenia z zarzutów, uniewinnienie po wydaniu wyroku, który został wydany na jej dziadka po II WŚ. Dziadek jej został wtedy wysłany nie do więzienia, a do koszmarnego San Servolo, zakładu dla chorych psychicznie.
Brunetti z góry podejrzewa, że oczyścić z wyroku się nie da i pewnie nie zajmowałby się tą sprawą, gdyby nie fakt, że Claudia zostaje brutalnie zamordowana w parę dni po wizycie u niego.
Od tej pory Brunetti podejmuje śledztwo, a przy tej okazji przychodzi mu zmierzyć się z historią, Włoch, swojej własnej rodziny, z rozliczeniem się wobec postaw w tamtych dawnych, trudnych czasach i obecnych…
Lawirując w niezbyt dla niego znanym środowisku prawników i marszandów sztuki Brunetti prowadzi śledztwo, które odsłania przed nim nowe, nieznane dotąd epizody z życia najbliższych mu, jak chociażby własnego teścia.
Dobry kryminał , który polecam!