Przyszło mi żyć w ciekawych czasach…

w czasach, w których ojciec ministra edukacji twierdzi, że teoria ewolucji jest bzdurą a smoki żyły wśród nas, znaczy się ludzi…
Ciekawe, czy Chińczycy wymyślając powiedzenie "obyś żył w ciekawych czasach" mieli na myśli taką właśnie niewyobrażalnie śmieszną i straszną zarazem sytuację. Czasami zastanawiam się, a może śni mi się właśnie jakiś dziwny sen? Może to wszystko się nie dzieje? Może to jakaś inna rzeczywistość , w szpony której na chwilkę się dostałam?
I włączam komputer i czytam wiadomości i patrzę w TV z wiadomościami i już wiem, że to się dzieje naprawdę.
Podobno, co cię nie zabije, to cię wzmocni. Chyba niektórzy biorą sobie to zbytnio  do serca i usiłują przetestować to na naszym biednym kraju…
O rety…

Niedziela…

…niedziela październikowa z przepiękną pogodą! Tego nie można zlekceważyć. I jak tu bywać w kinie, czy teatrze, kiedy taka pogoda po prostu kusi i nęci na przechadzkę?
Odbylismy ją więc do tężni w Konstancinie podwarszawskim. Trzeba przyznać, że to był mój pomysł głównie ze względu na ostatnie podziębienie P. i odezwanie się Jego zatok , ale nie tylko.

W tężniach, jak to w tężniach, tłoczek, ale udało się powdychać solanki…

Potem trochę połazikowaliśmy po okolicy, gapiąc się a to na wille naszych milionerów a to na przedwojenne sporo , bo secesyjne cacka, które (odczuwam niemal fizyczny ból widząc to), niszczeją okrutnie…Pieniądze, niby szczęścia nie dają, a na pewno mieszkającym w nich ludziom (bo mieszkają tam jacyś ludzie, to pewnik!) ułatwiłyby wiele spraw. Ot, ironia życia. Obok bogacze z kiczowatymi często rezydencjami a tuż obok ludzie, którzy mają to szczęście mieszkać w willi secesyjnej, ale nie mają pieniędzy na remont jej…

A zaraz lecimy piec ciasto:) Na jutrzejszą Rocznicę, jak znalazł. Zawsze pieczemy razem, porozmawia się zawsze przy tym i dużo radości jest.

A propos ciasta, hucznie polecam rozmowę na temat feminizmu na blogu Pentelki ( u mnie w czytanych "Pentelka vel Tipot")…Daje do myślenia, daje…

„Koniec Niewinności”, Ami Sakurai…

…czyli japońska książka napisana przez kobietę, która teraz jest dziennikarką a kiedyś , jako nastolatka, była prostytutką spotykającą się ze starszymi facetami. To tak w skrócie. Zainteresowało mnie głównie dla tej japońskości, poza tym, temat nielekki, na pewno nie poruszany zbyt często w czasie rozmów o Japonii. Młodociana prostytucja stanowi źródło utrzymania i zapewnienie wszelkich markowych zachcianek dla sporej ilości japońskich nastolatek. Tu przedstawiony nie tylko ten problem. Również problem rozpadającej się rodziny a może nawet jej nie istnienia nigdy, zagubienia, niemożności odnalezienia się młodej osoby w świecie , który wyraźnie jej nie kocha. Książka jednak opowiada w bardzo brutalny sposób o seksie i szczerze mówiąc, nie polecam jej osobom, które nie są teraz w nastroju na coś dość ciężkawego. Powiem tak. Szczerze mówiąc, nic odkrywczego nie zostało tam napisane. Jedno dobre, że według mnie, tłumaczka się spisała i czyta się szybko. Nie to, żebym specjalnie polecała…