Kolejny kryminał Henninga Mankella, który miałam okazję przeczytać (dzięki Patekku za podanie kolejności tytułów).
Podoba mi się atmosfera , jaką w swoich książkach buduje Mankell. Poza tym, jak na razie przynajmniej , miał on szczęście do dobrego tłumaczenia, a nie muszę chyba mówić, że to pomaga książce zawsze.
Na polu rzepaku na oczach komisarza Wallandera dokonuje samospalenia młodziutka dziewczyna ,jak się potem okazuje, nie pochodząca ze Szwecji.
W tym samym czasie tajemnicza osoba zaczyna swoistego rodzaju zemstę, morduje pewnych mężczyzn (często zajmujących kiedyś wysokie stanowiska państwowe) i zabiera ich skalpy.
Kim jest ów mściciel dowiadujemy się w połowie książki i to była jedyna rzecz, jaka trochę mnie rozdrażniła, lubię bowiem do końca nie spodziewać się , kto popełnia zbrodnie, ale ta konwencja nie była zła, bowiem jeszcze bardziej odczuwaliśmy niepokój Wallandera, czy uda mu się znaleźć sprawcę i doprowadzić do ukarania go…
Atmosfera mrocznej Skanii mimo gorącego lata, mrocznego umysłu chorego z nienawiści człowieka, sprawny opis zmian zachodzących w szwedzkim społeczeństwie, wszystko to składa się na bardzo dobry kryminał, który polecam.
