…czyli było nas trzech, w każdym z nas inna krew;)) Oni trzej a ona z twarzą (tu nie Poli Raksy, bo śniadą) i ciałem nęcącym -jedna.
Oni trzej poszli rozmaitymi drogami w życiu, z tym, że tylko jeden z nich postarał się żyć w miarę zgodnie z prawem, czyli został policjantem.
Akcja tej mrocznej, gęstej książki dzieje się w Marsylii pełnej niepokojów społecznych, w tle konflikty rasowe mające źródło, jak bardzo często ma to miejsce, w problemach finansowo skarbopwych państwa i regionu.
Ich dwóch ginie ion trzeci postanawia wyjaśnić tę śmierć dawnych przyjaciół, z którymi "konie się kradło".
W pewnym momencie sytuacja zmienia się jeszcze bardziej, gdyż zostaje brutalnie zamordowana Leila, córka emigranta z Algierii, z którą policjanta łączą więzi nie tylko przyjaźni…Od tej pory dołoży on wszelkich starań, czasem na granicy prawa, aby te sprawy wyjaśnić.
Kryminał dość dobry, z szybko zmieniającą się akcją, z przedstawionymi rozmaitymi problemami, ale nie wiem, chyba nie do końca mi "podpasował". W pewnym momencie trochę pogubiłam się już w kolejnych osobach zamieszanych w sprawę, w icj wpływie na wszystko.
Dodatkowo, jeśli Mankell miał być mroczny, to przy tym kryminale, zimna, deszczowo lodowa Skania przedstawiona w porównaniu z mroczną Marsylią, wydawała się niewinnym, milusim miejscem;)
Polecam ,ale sympatykom tego typu kryminałów.
