wyścig na osłach…;)

Czyli sympatyczne odbicie piłeczki przez Monoli;) Wysłałam jej bowiem kartkę z prawdziwie greckim osiołkiem wyglądającym zza drzwi. I dostałam kartkę z młodymi, fantastycznymi dziewczynami z lat 50-tych, które dla zabawy urządziły sobie wyścig na osłach…Kartka w tonacji czarno -białej. (I w dodatku wspomaga jak zrozumiałam akcję na rzecz walki z rakiem).
A do tego list;) I adresowanie na kartce tak ładne i artystyczne, że aż się zawstydziłam, że ja zawsze tak praktycznie i prosto;)
Bardzo lubię dostawać korespondencję…jednak same emaile mi nie wystarczają:))

jakie macie doświadczenie, jeśli chodzi o reklamacje?

Bo ja właśnie oddałam zegarek Swatcha do reklamacji. I czekam, co mi odpowiedzą. Zegarek z najtańszych, został nabyty w Wiedniu, kiedy zapomniałam wziąć ze sobą swój własny. A okazało się, że brakło jednak mi tej rzeczy na ręku.
I zaczął od jakiegoś czasu strasznie głośno "chodzić", ale stwierdziłam, że to pewnie bateria się wyładowywuje i jak stanął, to byłam pewna. Tymczasem po zaniesieniu do zegarmistrza okazało się, że nie, że jest zepsuty.
I teraz czekam, co mi odpowiedzą. Mam nadzieję, że po mojej myśli i albo dadzą ten sam zegarek, albo podobny, ale…nie jestem wcale pewna, że wszystko pójdzie ok, bowiem wiem, że jeśli chodzi o wszelakie reklamacje, to firmy są wielce niechętne, żeby klientowi rację przyznać.

Ciekawe więc, jak będzie w tym przypadku. Dam znać;)