smakowita lektura…

…czytam w chwili obecnej coś bardzo smakowitego, polszczyzną dobrą napisane, kapiące od ozdobników, niemal latynoskich , w ogóle czytając mam cały czas przed oczami książki Marquez’a. A jest to ni mniej, ni więcej, tylko " Krakowska Żałoba", Moniki Piątkowskiej, która to książka zaskoczyła mnie na wielki plus. Jakoś mając przed oczami jej felietony w gazecie, zawsze z mężem pisane i w tonie raczej żartobliwym spodziewałam się również czegoś do pośmiania się. I omijałam tę książkę w księgarniach. Ale , zobaczyłam na FK, że dobrze o niej pisali i zaciekawiłam się. No i wsiąkłam. Fantastyczna literatura. Rzadko ostatnio czytam coś z współczesnej polskiej literatury a tu taki smaczek;) Więcej napiszę już po lekturze.

Nie pójdę do kina…

…na "Samotność w sieci". Z założenia. Książka zrobiła na mnie fatalne wrażenie. Nie pamiętam drugiej, podczas której tak zażenowana grafomaństwem bym się czuła. Podejrzewam (bo nie czytałam), że nawet "Trędowata" by to "dzieło" pobiła na głowę.

Ale "Samotność…" przeczytałam, żeby móc właśnie z czystym sumieniem powiedzieć "czytałam, gniot". Bawią mnie ludzie, którzy czegoś nie znają, ale krytykują. Według mnie nie ma możliwości krytyki bez poznania tego, inaczej jest nieprawdziwa takowa krytyka. Tak, czy inaczej, "Samotność…" to był gniot jakich mało…Dlatego , żeby mi dopłacali, na film się nie wybiorę.

Za to podobno "Plac Zbawiciela" fantastyczny, tak już z kinowych wieści. Z tym, że z tego, co czytałam, chyba zbyt mroczno i przygnębiająco, jak na moje ostatnie humorki i nastroje. Ale kiedyś na pewno w planach. Może ktoś z Was na tym był i napisze, jak mu się podobało??