…dziś mija, jak mieszkamy tu, gdzie mieszkamy.
Pamiętam, że 4 lata temu był nie dość, że trzynasty, to piątek i wzięliśmy to za dobrą wróżbę:)

Po tych 4 latach ciągle nie do końca czuję się tu, jak u siebie. Może na to wpływa fakt, że nie mamy tu właściwie jakichś znajomych. Próbowaliśmy chodzić na spotkania ludzi z Kabat, ale żadne znajomości z tego nie wynikły. Wiem, że ludzie tu się poznają w bardzo prozaiczny sposób, albo na spacerze z dzieckiem albo z psem;) My nie mamy ani tego,  ani tego.

Niby Kabaty się zmieniły na korzyść od czasu nawet naszej przeprowadzki. Pojawiły się nowe sklepy, kawiarenki, restauracyjki…ale ciągle pewnych rzeczy tu brakuje.
Owszem, wielkim plusem i tym, czym sie przy wyborze mieszkania kierowaliśmy , jest bliskość lasu. Wystarczy otworzyć okno i czuje się zapach lasu.
W maju koncertuje słowik…

W sumie, wcale też nie jestem pewna, czy bym umiała wrócić na Żoliborz. A może tam też bym się czuła już nie tak, jak sobie to wyobrażam.
Staram się tu zagnieździć …a wychodzi mi to tak pół na pół;) Może dlatego, że ja , jak kot, przywiązuję się do miejsca…

Dodaj komentarz