…w sprawie "takich tam" czyli marzonek, postanowiłam wczoraj coś niecoś zasugerować temu mojemu. Wyszłam od dupy stony, czyli od czyjegoś wpisu i nakręciłam. Widzę, że ten mój się śmieje, bo wie, do czego zmierzam. On wie, że ja o tych różach marzę, ale mi drań nie kupi;))
Mówię mu, kwiatki, to ja dostaję jedynie z okazji. A on do mnie "Nieprawda, niedawno kaktusa dostałaś":) No, fakt, że przyszedł z kaktusem, o którym mi się marzyło;))
Skręcam na ten różany wiecheć. On duma, duma, drapie się po głowie i nagle, pomysłowy dobromir, odpowiada "kupię Ci nasiona róży, wysiejesz sobie tysiąc".
No i jak tu można się nie śmiać?
